Wykres kołowy? Proszę bardzo!

Opublikowano Kategorie Lifestyle, Marketing, PsychologiaTagi , , ,

Czyli o tym, dlaczego możesz użyć wykresu kołowego w jednym określonym przypadku.

Są trzy błędy, które popełniają najczęściej Sapiens przy projektowaniu slajdów. Dwa z nich kosztowały życie siódemki astronautów, którzy zginęli na pokładzie wahadłowca Columbia. Jeśli chodzi o trzeci, to nie ma danych, by był śmiercionośny. Są jednak dowody na to, że przyczynia się do błędnej interpretacji danych, które Sapiens pokazują. A błędna interpretacja, to złe wnioski. 

Złe wnioski, które mogą prowadzić do złych decyzji. I sporo nas kosztować. Jak wylicza szwajcarska Partia Przeciwników PowerPointa, złe prezentacje kosztują gospodarkę europejską około 100 miliardów Euro. Te trzy błędy dokładają swoje do tej kwoty. 

Ryzyko, że zaprojektujesz slajdy w Nasa czy Boeingu, które zabiją astronautów, jest raczej niewielkie. Zwłaszcza że od katastrofy Columbii, Nasa patrzy na slajdy z tą samą miłością, co Ordo Iuris na Oko Press

Jest jednak ryzyko, że podobnie jak inni Sapiens popełniasz te trzy błędy, które kosztują cię pieniądze. Pośrednio, ale zawsze. 

Na szczęście jednak te trzy najczęstsze błędy można bardzo prosto poprawić. I od razu poprawić dwa kluczowe dla prezentacji parametry. Tak – parametry. Bo jeśli mnie znasz, to wiesz, że nie serwuje ci opowieści z mchu i paproci. Serwuję wiedzą popartą badaniami. 

Jakie to parametry? Szybkość (RT) i poprawność (PC) przetwarzania informacji. 

No dobra! Pewnie nie możesz już doczekać się, nad jakimi to błędami przyjdzie ci pracować. Ewentualnie jakie to błędy będziesz z radością (i być może nawet delikatnym poczuciem pielęgnowanej wyższości) pokazywać paluszkiem innym. Spokojnie, zdradzę ci je. 

Błąd pierwszy to „statyczna treść” pokazywana w trakcie prezentacji prowadzonych w czasie rzeczywistym. Błąd drugi to korzystanie ze slajdu jak z telepromptera. Trzeci to dobieranie złych wykresów do typu prezentowanych danych. 

Zacznijmy od statycznej treści. Czyli Sapiens odpala PowerPoint (lub inne narzędzie) i zaczyna mówić. W tym czasie reszta Sapiens na sali słucha (oby) i raczej na pewno patrzy. Jeśli to, co słyszą, jest idealnie zsynchronizowane z tym, co widzą w czasie rzeczywistym, to git. Jeśli nie, to rozjeżdżamy się jak przychody i rozchody w budżecie narodowym. 

Kiedy tak się dzieje? Kiedy na przykład Sapiens zaczyna swoją opowieść od słów:

„W YouTube zawsze liczył się wskaźnik wolumenu treści uploadowanych na serwis. Nic dziwnego. W końcu, żeby jedni mogli konsumować video z żółtymi napisami, kilkugodzinne remixy z Nyan Cat, czy słuchać jak Max Kolonko mówi, jak jest, drudzy muszą te treści wrzucać. W 2007 roku w każdej minucie na serwis trafiało 6 godzin nowych treści. W 2008 było to już ponad dwukrotnie więcej – bo 15 godzin…”. 

Sapiens to mówi, a pozostali na sali już w pierwszej sekundach – przy słowach „W YouTube…” widzą to:

I co robię? Wyprzedzają o gadającego jak Usain Bolt, zamykają proces poznawczy, wyciągają wnioski i najczęściej przestają słuchać. Bo wiedzą, jak się skończy ta opowieść. 

Co zrobić? Synchronizować¹! Granularnie. Czyli nawet na poziomie słupków wykresu. Mówisz o 2007, pokazujesz słupek 2007. Przechodzisz do 2008, pojawia się 2008. Jak w życiu! Na raz te dwa lata nigdy nie wystąpiły.     

Drugi błąd wynika być może z tego, że traktujemy slajd jako notatki. Dla siebie! Zdradzę ci jednak wielką tajemnicę – slajd nie jest dla ciebie! Slajd jest po to, żeby wizualnie wzmacniać to, co ty mówisz. Wizualnie wzmacniać! A nie dublować. Więc przygotuj się, zaufaj sobie, że wiesz, co chcesz powiedzieć, a na slajdzie niech się pojawi pod twoje dyktando wzmocnienie. Najczęściej w postaci haseł, diagramów i wykresów. 

No właśnie – wykresów! A nie wklejonych tabel z Excela. Wiem, że tak można. Ale można nie oznacza, że trzeba. 

Kiedy jednak już z radością rzucisz się do wizualizowania danych z Excela, nie popełnij błędu trzeciego. I dobierz wykres do danych. Pomoże ci w tym ściąga od Edwarda Tufte². 

Jak widzisz, możesz nawet użyć, ulubionego przez ludzi korpo, wykresu kołowego. W jednym tylko przypadku. Czyli wtedy, gdy na przykład z dumą powiesz, że twój projekt X odpowiada za 12% przychodu firmy. Wtedy mamy do czynienia ze scenariuszem „Composition-Static-Single Share of Total”.  

Gdy na przykład jednak chcesz pokazać „źródła ruchu na stronę www” czy „poszczególne pozycje budżetu na szkolenia” NIE wybieraj wykresu kołowego. Choćby przypominał ci łowicką spódnicę, czy brzmiał po angielsku smakowicie (ang. pie chart). 

Dlaczego? Bo wartością z wykresu w pierwszym i drugim przypadku nie jest wniosek, że 100% ruchu i 100% budżetu składa się odpowiednio ze 100% ruchu i 100% budżetu, tylko porównanie pomiędzy składowymi. A to porównanie lepiej wygląda uszeregowane w wykresie słupkowym. 

W przeciwieństwie do wielu błędów, które jako ludzkość popełniamy, te trzy łatwo poprawić. Zacznij od siebie – świat będzie lepszy. 


Na koniec jeszcze zadanie. Pomyśl, jaki wykres dobrać do typu danych:

81% Polaków deklaruje, że je zdrowe śniadania.

Porównaj wyniki sprzedaży (na koniec miesiąca) w obrębie kwartału Q1. Wyniki sprzedaży kategorii małe AGD i zabawki erotyczne.

Porównaj trendy w zamówieniach między dwoma firmami Airbus i Boeing od 2006-2020.


¹ W tym tekście odnoszę się do prezentacji w czasie rzeczywistym. Nie do dokumentów tekstowych w formie slajdów, wysyłanych na maila. Tam synchronizacja nie obowiązuje.

² Edward Rolf Tufte, czasami znany jako „ET”, jest amerykańskim statystykiem i emerytowanym profesorem nauk politycznych, statystyki i informatyki na Uniwersytecie Yale. Jest znany ze swoich prac na temat projektowania informacji i jako pionier w dziedzinie wizualizacji danych.

Photo by Miguel Á. Padriñán