Podzielna uwaga istnieje: #prawda_czy_fałsz_26

Szkolenia z wystąpień publicznych, świadomego korzystania z czasu i samokontroli i motywacji zaczynam w podobny…

1557 słów
8 minut
1557 słów
8 minut

Przed Tobą

1557 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
8 minut
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Odkryjesz że podzielna uwaga jest mitem
  • Poznasz badania naukowe które to potwierdzają
  • Opiszę Ci techniki zarządzania uwagą
  • Przeczytasz o przeciążeniu uwagi i czy różnice względem płci są prawdziwe

Szkolenia z wystąpień publicznych, świadomego korzystania z czasu i samokontroli i motywacji zaczynam w podobny sposób. Najpierw precyzyjna historia, albo anegdota, która pokazuje korzyści. Potem „kontrakt”, czyli ustalanie zasad. 

Wśród zasad – jedna rekomendacja. Proszę aby uczestnicy, na czas warsztatu (wyłączając przerwy) skupili się na jednej rzeczy – na zadaniach. Mówię, żeby odwrócili smartphony ekranem do dołu. Bo powiadomienia i przypomnienia działają na naszą uwagę egzogenną – czyli tę kontrolowaną przez bodźce zewnętrzne (w przeciwieństwie do endogennej, którą możemy kontrolować i świadomie kierować tam, gdzie pragniemy). Nad zerknięciem okiem na smartfon, na którym wyświetli się powiadomienie nie jesteśmy w stanie zapanować. Tak samo, jak nie jesteśmy w stanie zapanować nad uwagą, gdy ktoś nagle wejdzie do pokoju, w którym siedzimy (dlatego naprawdę nie lubię, jak ludzie spóźniają się na szkolenia, czy zajęcia). Te zasady uczestnicy moich szkoleń przyjmują zazwyczaj ze zrozumieniem. Ale prawie zawsze jest ktoś, kto rozpoczyna dyskusję o podzielnej uwadze. Często też pojawia się przy tam argument, że… może on sam (jeśli jest facetem), to podzielnej uwagi nie ma, ale jego żona (siostra, matka, kochanka, koleżanka) to już na pewno mają. 

Podzielna uwaga to mit. Uległ nawet mocnej akulturacji – ktoś podczas jednej z dyskusji powoływał się na to, że Napoleon miał tak podzielną uwagę, że potrafił pisać dwa listy na raz. Tę „umiejętność” rzeczywiście częściej przypisuje się kobietom (tu głównie ludzie posługują się argumentem anegdotycznym [wiedza laicka], że kobiety mają podzielną uwagę, bo robią wiele rzeczy na raz). Tylko, że robienie wielu rzeczy na raz w żaden sposób nie jest możliwe dzięki podzielnej uwadze. Bo ta PODZIELNA NIE JEST. 

Uwaga działa jak procesor. Przeskakuje pomiędzy procesami. Czasem bardzo szybko. Procesor (w komputerze) sprawia wrażenie wielozadaniowego, bo robi to bardzo szybko. My też możemy przerzucać swoją uwagę bardzo często, ale… obywa się to dużym kosztem. Powstają wtedy tak zwane złogi uwagi, które bada Sophie Leroy.

Pełne skupienie uwagi na informacjach pochodzących z różnych źródeł czy też wykonywanie kilku czynności jednocześnie jest dla mózgu praktycznie niemożliwe, ponieważ ma on trudności z szybkim i ciągłym przełączaniem się na inne tryby działania. Podobnie jak komputery nie radzimy sobie z nagłym przerwaniem danej czynności i szybkim restartem. Mało tego, czas wykonywania kilku zadań jednocześnie znacznie się wydłuża i towarzyszą mu efekty uboczne – różnego rodzaju błędy poznawcze.

– mówi dr Maj z USWPS.

Nasza uwaga jest bardzo selektywna, a wykonywanie dwóch zadań jednocześnie – mało efektywne. Wspomniany dr Maj ryzykuje nawet stwierdzenie, że naturalny stan umysłu człowieka żyjącego w zachodniej kulturze to rozproszona uwaga, powierzchowna analiza, uboższe rozumienie treści. Współczesny człowiek ma nieustannie wytężoną uwagę, zawsze chce być w centrum wydarzeń, boi się, że cokolwiek może mu umknąć. To dlatego pracujemy przy dźwiękach płynących z włączonego telewizora czy sprawdzamy aktualności na Facebooku. Nie wpływa to jednak pozytywnie na jakość pracy i nauki. I na pewno ogranicza umiejętność tzw. „pracy głębokiej”. 

Naukowcy potwierdzą, że nasz mózg nie jest wielozadaniowy. Jeśli ma wykonać kilka zadań jednocześnie, pracuje co prawda niezwykle intensywnie, ale to wcale nie przekłada się na efekty. Nie ma podzielnej uwagi – jest PRZERZUTNA. 

Wykazały to badania Dr Etienne Koechlin z Institut National de la Santé et de la Recherche Médicale (INSERM) w Paryżu. 

Uczony poprosił 32 młodych ludzi w wieku od 19 do 32 lat, by rozwiązywali zadanie polegające na dopasowywaniu liter. Komputer losowo wybierał litery z wyrazu – wszystkie były albo małe, albo wielkie, a ochotnicy mieli stwierdzić, czy dwie następujące po sobie litery pojawiły się w takiej samej kolejności jak w podanym słowie. Za dobrze rozwiązane zadanie ochotnicy dostawali niewielką nagrodę pieniężną. W tym samym czasie uczony przyglądał się, jak pracują mózgi uczestników badania. W funkcjonalnym rezonansie magnetycznym (fMRI) wyraźnie widział niezwykłą aktywność środkowej części kory przedczołowej.

W drugiej części eksperymentu zadanie zostało utrudnione. Ochotnicy dostali pomieszane litery duże i małe. Mieli zatem nie tylko stwierdzić, czy dwie litery wybrane przez komputer są w takiej samej kolejności jak w wyrazie, lecz także sprawdzić, czy zgadza się ich wielkość. To oznacza, że w tej części zadania ALA, ala i aLa to były trzy różne słowa. Za dobry wynik ochotników również czekała nagroda. Ku zaskoczeniu dr. Koechlina podczas tej części badania mózg pracował inaczej niż w pierwszym etapie eksperymentu. Aktywne były dwie części kory przedczołowej. Na ekranie podłączonym do fMRI wyglądało to tak, jakby oba rejony pracowały osobno, niezależnie od siebie. Zupełnie jakby każdy z nich skupiał się na innej części zadania. Jeden ustalał poprawność liter, a drugi ich wielkość.

W obu częściach eksperymentu młodzi ludzie świetnie radzili sobie z dopasowywaniem liter. Kłopoty zaczynali mieć, kiedy naukowiec dorzucił im trzecie zadanie – mieli pogrupować litery dodatkowo według kolorów. Okazało się, że badani nie tylko wciąż zapominali o jednym z poleceń, ale także popełnili trzy razy więcej błędów niż w pierwszych dwóch etapach eksperymentu.

Nie ma w tym nic zaskakującego. Mózg może przydzielić dwa zadania dwóm rejonom i każdy z nich dobrze wykona swoją robotę. Kiedy jednak trzeba wykonać trzecie polecenie, nie ma trzeciego ośrodka, który by się tym zajął. Obie części kory pracują więc niezwykle intensywnie, by sprostać zadaniu, ale nie bardzo im to wychodzi. Stąd błędy i opieszałość. – Można więc ścierać kurze i w tym samym czasie rozmawiać przez telefon, ale bardzo trudno byłoby się zająć czymś trzecim, np. czytaniem gazety. Można prasować koszulę i oglądać Netflixa. Ale nie można dobrze uważnie słuchać wykladu i odpowiadać na maile.  Jeśli więc masz dwa lub więcej zadań, które wymagają od ciebie uwagi, to… przegrasz.

Czy wielozadaniowości można się nauczyć? Eksperymenty przeprowadzone z użyciem neuroobrazowania przez australijskiego neuropsychologa Paula E. Duxa wskazują, że nie. Na nic zda się intensywny treningu mózgu – nie sposób wykonywać dobrze dwóch zadań jednocześnie, jeśli wymagają one uwagi. Wyjątkiem jest sytuacja, w której jedno z zadań wykonujemy biegle, wręcz automatycznie. Wtedy możemy pozwolić sobie na robienie czegoś równolegle. Myślę, że stąd bierze się mit o większej podzielności uwagi u kobiet. Przez to, że są często bardziej przeciążone w domu obowiązkami, sprawiają wrażenie osób z podzielną uwagą. Tymczase prawdopodobnie wiele z czynności wykonują na „autopilocie”. Więc panowie – zamiast podziwiać za wielozadaniowość i „podzielność uwagi” przejmijcie trochę obowiązków!

Zdaniem naukowców, kiedy wykonujemy trudną i zarazem ważną czynność, chcemy się natychmiast nagrodzić i uprzyjemnić sobie ten czas. Dlatego się rozpraszamy. Aby poradzić sobie z dystraktorami, czyli czynnikami rozpraszającymi, odwracającymi uwagę od tego, co rzeczywiście ważne w danym momencie, można zastosować technikę Pomodoro. Zgodnie z nią zasoby czasowe dzielimy na 25-minutowe interwały. W tym czasie koncentrujemy się wyłącznie na jednym zadaniu i eliminujemy wszelkie rozpraszacze. Dopiero po upływie 25 minut rozpoczynamy kolejne zadanie, poprzedzając je krótką przerwą. Ja z techniki pomodoro korzystam zawsze, gdy chcę napisać dobry tekst, czy przygotować prezentację. Szerzej o technikach świadomego korzystania z czasu i uwagi piszę tutaj. Stworzyłem też zestaw fiszek, które pokazują jak korzystać z czasu. A nie się z nim szarpać!

Corbetta, M., & Shulman, G. L. (2002). Control of goal-directed and stimulus-driven attention in the brain. Nature reviews neuroscience, 3(3), 201-215.

Etkin, A., Egner Peraza, D.M., Kandel, E.R., Hirsch, J. (2006). Resolving emotional conflict: A role for the rostral anterior cingulate cortex in modulating activity in the amygdala. Neuron 51.

James, W. (1890/1950). The principles of psychology. Volume 1.Dover Publication, Inc.

Manohar, S., Bonnelle, V., Husain, M. (2014). Neurological disorders of attention. [w:] Anna C. Nobre & Sabine Kastner (red.) The Oxford Handbook of Attention (s.1028-1061). Oxford University Pross.

Nobre, A.C., Kastner, S. (2014). Attention: time capsule 2013. [w:] Anna C. Nobre & Sabine Kastner (red.) The Oxford Handbook of Attention (s.1201-1222). Oxford University Pross.

Pąchalska, M. (2007) Rehabilitacja neuropsychologiczna. Lublin: Wydawnictwo UMCS.

Petersen, S. E., & Posner, M. I. (2012). The attention system of the human brain: 20 years after. Annual review of neuroscience, 35, 73-89.

Posner, M., Rothbart, M. K., (2007) Research on Attention Networks as a Model for the Integration of Psychological Science. The Annual Review of Psychology, 58,s. 1-23.

Ristic, J., Enns, J. T. (2015). Attentional Development. [w:]  L. S. Liben & U. Müller (red..), Cognitive processes. Volume 2 of the Handbook of child psychology and developmental science (7th ed.). Editor-in-Chief: R. M. Lerner. Hoboken, NJ: Wiley.

Scerif, G., Wu, R. (2014). Developmental Disorders onto Attention Dynamics. . [w:] Anna C. Nobre i Sabine Kastner (red.) The Oxford Handbook of Attention (s.893-926). Oxford University Press.

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Pokrewne treści

Pokrewne treści

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

8 minut
1557 słów
Podzielna uwaga istnieje: #prawda_czy_fałsz_26 Szkolenia z wystąpień publicznych, świadomego korzystania z czasu i samokontroli i motywacji zaczynam w podobny sposób. Najpierw precyzyjna historia, albo anegdota, która pokazuje korzyści. Potem „kontrakt”, czyli ustalanie zasad.  Wśród zasad – jedna rekomendacja. Proszę aby uczestnicy, na czas warsztatu (wyłączając przerwy) skupili się na jednej rzeczy – na zadaniach. Mówię, żeby odwrócili smartphony ekranem […]