Dysonans poznawczy i wciskanie (sobie) kitu: #błędy_poznawcze_46

My ego is a bitch. No jest. Mogę sobie deklarować, że każdy błąd to cenna…

708 słów
4 minuty
708 słów
4 minuty

Przed Tobą

708 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
4 minuty
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Pokażę Ci naszą tendencje do obrony własnych przekonań i ego, nawet w obliczu nowych, sprzecznych informacji.
  • Przytoczę badania na temat backfire effect
  • Dowiesz się jak działa u nas dysonans poznawczy
  • Zapamiętasz właściwy wybór między prawdą a ego

My ego is a bitch. No jest. Mogę sobie deklarować, że każdy błąd to cenna lekcja. Mogę mówić, że ze spokojem przyjmuję negatywny feedback i cieszę się, gdy ktoś wykaże, że się myliłem. Jeśli jednak mam być szczery, to powiem tak – Nie lubię nie wiedzieć i nie lubię nie mieć racji.

Ponieważ jednak jakiś czas temu umówiłem się sam ze sobą, że nad to „lubienie” przedkładam rozwój i mozolne dochodzenie do prawdy to jakoś ten dyskomfort znoszę.

Człowiek (w tym ja i ty) to taka istota, która lubi wiedzieć i mieć opinię na każdy temat. Błyskawiczną. Etap poszukiwania informacji szybko lubimy domykać. Opinią, dogmatem, uważaniem, mniesięwydawaniem. Im silniej jesteśmy do swojego przekonania przywiązani, tym trudniej nam pogodzić się z faktami, które temu przekonaniu przeczą.

Zapytasz – jak to? Przecież gdy pojawia się szansa wyprowadzenia siebie z błędu i korekty swoich poglądów, powinniśmy z niej korzystać jak z darmowych wiaderek w Castoramie. Tymczasem nie korzystamy. Albo korzystamy totalnie paradoksalnie. Wzmacniając swój błąd w myśleniu!

Przeprowadzone przez Brendana Nyhana i Jasona Reiflera badania potwierdziły, że nowe (sprzeczne z przekonaniami) informacje de facto zwiększają nasze błędne poglądy.

Scenariusz jest taki – mylimy się, potem ktoś podaje nam pod nos dowody na to, że się mylimy, a my tylko umacniamy się w naszych błędnych przekonaniach. W psychologii ta odmiana błędu konfirmacji to tzw. backfire effect (wolne tłumaczenie „efekt zwrotny”).

W serii eksperymentów Nyhana i Reiflera, badani otrzymali artykuły z gazet opisujące nieprawdziwe sytuacje, potwierdzające powszechne nieporozumienia, jak np. to, że w Iraku istniała broń masowego rażenia. Gdy następnie badani otrzymali artykuł „korekcyjny”, udowadniający, że broni masowego rażenia nigdy nie znaleziono, osoby o poglądach liberalnych, które sprzeciwiały się wojnie, zaakceptowały nowy artykuł i odrzuciły stare informacje. Za to konserwatyści, którzy wspierali wojnę, zrobili coś odwrotnego: twierdzili, że po przeczytaniu drugiego artykuły są jeszcze bardziej przekonani, iż Irak posiada broń masowego rażenia. Argumentowali swoje stanowisko tym, że fakt, iż nic nie zostało znalezione tylko potwierdza, że Saddam Hussein ukrył lub zniszczył broń.

Dlaczego to sobie robimy?

Bo od Prawdy bardziej cenimy sobie nasze ego i chronimy je z pasją Corona-gladiatorów walczących w Biedronce o ostatnie rolki papieru miękkiego jak aksamit.

Nowe i sprzeczne z naszymi przekonaniami informacje stanowią zagrożenie dla naszego światopoglądu i naszej percepcji samych siebie. Łatwiej jest nam zredukować dysonans, obronić własne ego i tożsamość, niż przyznać się do błędu lub wykonać wysiłek mentalny i emocjonalny związany z zapoznaniem się i zrozumieniem nowych faktów i zaktualizowaniem naszych dotychczasowych wzorców mentalnych i przekonań. Szczególnie w czasach trudnych, niepewnych i nerwowych.

Co robić?

Z czułością zauważać swoją ułomność. Przyznawać sobie prawo do błądzenia i wybrać – czy ważniejsza jest dla mnie obiektywna prawda, czy głaskanie naburmuszonego ego.

Ta recepta nie zadziała w przypadku prezydenta Trumpa. Ale dla Ciebie i dla mnie jest jeszcze szansa.

Nadal nie lubię się mylić. Nadal nie lubię, gdy ktoś mi zwraca uwagę. Nadal jest mi przykro, gdy okaże się, że replikacja eksperymentu Dana Ariely’ego, którego ubóstwiam ponad życie, nie potwierdziła pierwotnych wyników.

Nadal jest mi głupio, gdy okazuje się, że myślałem, że coś wiedziałem, gdy tymczasem gówno wiedziałem. Ale nie chcę (sobie) wciskać kitu. Bo rzeczywistości i tak się przypomni z obiektywną prawdą. A natura ma w dupie twój światopogląd na temat kształtu ziemi, wizualizowania sukcesów, globalnego ocieplenia, szczepionek, lewoskrętnej cebuli używanej jako remedium na wirusy, czy gęsiego smalcu używanego jako środek na przeziębienie. Ona dzierży prawdę absolutną. Bez względu na nasze wygibasy intelektualne.

When Corrections Fail: The Persistence of Political Misperceptions by Brendan Nyhan & Jason Reifler (2010) Political Behavior 32(2):303–330.

Photo by Aleksandar Pasaric from Pexels

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Pokrewne treści

Pokrewne treści

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

4 minuty
708 słów
Dysonans poznawczy i wciskanie (sobie) kitu: #błędy_poznawcze_46 My ego is a bitch. No jest. Mogę sobie deklarować, że każdy błąd to cenna lekcja. Mogę mówić, że ze spokojem przyjmuję negatywny feedback i cieszę się, gdy ktoś wykaże, że się myliłem. Jeśli jednak mam być szczery, to powiem tak – Nie lubię nie wiedzieć i nie lubię nie mieć racji. Ponieważ jednak jakiś […]