Morten Lund made my day, bitch

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

EVM Berlin – super spotkanie smutnych inwestorów z rozgorączkowanymi startupami. Wśród tych drugich my, czyli eWarrantee z Polski – zwycięzcy Startup Weekend Trójmiasto. Dwa dni rozmów, polowania na grube szychy i ich portfele, ale przede wszystkim pokazywania bogaczom, że ma się ich w dupie bo nasz pomysł jest więcej wart niż Facebook. Generalnie po dwóch dniach i mojej prezentacji zamietliśmy ich w kąt i czekamy w otępieniu na ostatnie wystąpienie. Wtedy wchodzi on – Morten Lund, legendarny twórca Skype’a. Wchodzi i już wiadomo, że będzie rock-and-roll.

Koleś rozwala wszystkich swoją ironią, bezczelnością i swoją legendą. W wieku 13 lat miał pierwszą firmę (zarządzał kilkoma kolesiami z klasy, którzy kosili trawę), w wieku 29 lat stworzył od zera Skype’a, w 2006 sprzedał go Microsoftowi za dwa miliardy baksów tylko po to, żeby potem wszystko przepierdzielić ładując się w złe projekty. Ciągle zwycięstwa i porażki. I w tę opowieść wpleciona Prada, czarne karty AmExpress, najlepsze hotele, piękna żona (modelka), super dzieciaki i on – przystojny jak wampir z True Blood. I to nic, że wyglądał jakby wciągnął wiadro koksu. To nic, że miał wszystkich w dupie i poobrażał bogatych i biednych. Podszedłem i zagadałem i było ok. Teraz już wiem, że kultura Startupów z Silicon Valley, Palo Alto i bohaterowie naszych czasów, to nie celebryci z Między Nami i Starbucksa – prawdziwy rock-and-roll to geeki i serial enrepreneurs, którzy trzaskają miliony na swojej kreatywności… i dobrze się przy tym bawią. Fuck Korpo!