Matka Natura, ta zła chemia i błąd naturalisty: #błędy_poznawcze_24

Opublikowano Kategorie Marketing, Psychologia, Tak tylko mówię

Błąd naturalistyczny to idea, według której to, co obecne w naturze, jest dobre. Czemu to błąd? Zastanówmy się.

Naturalne jest umieranie na gangrenę po prawie każdym zranieniu się. Tak samo jak naturalne jest umieranie większości młodych do 3 roku życia. Nie mówiąc już, że zupełnie naturalne jest umieranie przedwcześnie urodzonych dzieci. 

Totalnie naturalna jest śmierć z powodu zapalenia płuc, malarii, gorączki krwotocznej i biegunki. Naturalne jest wreszcie ciężkie kalectwo a nawet śmierć po ciężki złamaniach. Bo przecież zaawansowane leczenie ortopedyczne i rehabilitacja nie są naturalne. 

A jednak ciągle wiele osób – szczególnie reprezentujących tak zwany fixed mindset (umysł konserwatywny) potrafi odwoływać się do natury atakując homoseksualizm, antykoncepcję czy koncepcję… małżeństw jednopłciowych. No cóż. Spieszę poinformować, że w naturze raczej dominuje zaawansowana poligamia, związki patchworkowe. O zgrozo – nawet matriarchat (u słoni). 

Są przypadki kanibalizmu. Są nawet przypadki zjadania własnych młodych.  W naturze mamy też zachowania homoseksualne. Nie mamy natomiast małżeństw. Obojętnie jak byśmy nie antropomorfizowali i idealizowali związki łabędzi czy papużek. 

No więc jak – dobra czy niedobra ta natura?

Niektórzy się nie wahają. NAJLEPSZA. Na dodatek naturze przeciwstawiają ZŁĄ chemię. Co już jest zabiegiem totalnie karkołomnym. Bo uwaga… wszystko jest chemią. Jakbyśmy się nie starali to prędzej czy później musimy się napić dwutlenku wodoru. Choćbyśmy wstrzymali oddech na długo to i tak w końcu przyjdzie nam zaczerpnąć głęboko do płuc mieszaninę gazów z przewagą dwuatomowego tlenu, azotu, argonu i o zgrozo dwutlenku węgla. 

Odwołanie do natury (nazywane niekiedy błędem naturalistycznym) to argument lub retoryczna zagrywka, w której zjawisko opisuje się jako pożądane, ponieważ jest naturalne, bądź jako niepożądane, ponieważ jest nienaturalne. Przy czym to pożądanie lub niepożądanie zjawiska jest najczęściej arbitralne. No bo na przykład Korwin-Mikke pewnie by nie użył argumentu, że dobre jest odgryzanie głowy partnerowi seksualnemu po kopulacji (a jest dobre, bo w naturze robią tak na przykład niektóre gatunki pająków czy modliszek). Argumentu tego używa się często w dyskusjach na temat  homoseksualizmu, ekologii, medycyny, wegetarianizmu, feminizmu czy fizyki (albo nauki w ogóle).

Najlepsze są argumenty za „medycyną naturalną”. Szanowni państwo – najbardziej naturalne jest to, żebyśmy zdychali jak mamy zdechnąć. Leczenie tego, co ma zdechnąć jest w ogóle nienaturalne. I totalnie nieopłacalne z punktu widzenia gatunku. Obojętnie czy leczymy naparstnicą czy jednak stosujemy farmakologię.

Odwoływanie się do natury może być totalnie zresztą wybiórcze. Czyli na przykład piorę w łupinach orzecha i jem krowie łajno, ale piszę o tym na Facebooku korzystając ze smartfona, który ktoś w totalnie nienaturalny sposób sprzedał mi, a ja zapłaciłem pieniędzmi – czyli czymś co jest totalnie nienaturalną umową społeczną nadającą wartość kawałkowi papieru albo bitom na karcie.

Szczepionki są nienaturalne. Ale już na przykład dyskutuję o tym na forum w internecie. Fakt – szczepionki są nienaturalne. Natura by chciała co jakiś czas pozbyć się dużego odsetka bąbelków wraz z niektórymi dorosłymi osobnikami, żeby wywietrzyć pulę genetyczną. 

Statyny są i naturalne i nienaturalne, bo o dziwo to ta sama substancja tylko o różnym stężeniu. Tylko, że lepsze są te wyprodukowane w kontrolowanym środowisku a nie zbierane na polu. Bo w sumie nie wiadomo, czy nie nasrał na listek jakiś lisek i nie przekazał ci tasiemca i tabunu innych pasożytów, od których – uwaga – naturalnie powinieneś umrzeć w cierpieniu. 

Odwoływanie się do natury jest częstą praktyką marketingową stosowaną w przypadku produktów żywieniowych, ubrań lub alternatywnych ziołowych leków. Etykietki zawierają wyrażenia typu „100% naturalne”, sugerując, że produkt jest przyjazny dla środowiska i/lub bezpieczny.

Jednakże wiele toksycznych substancji jest obecnych w naturze, np. cykuta, belladonna, czy trujące grzyby. To, czy produkt jest naturalny, nie ma najmniejszego znaczenia w kwestii jego bezpieczeństwa lub efektywności. Znaczenie mają kontrole i badania, które ten poziom bezpieczeństwa określają.

Zdaję sobie sprawę, że cywilizacja nie zawsze rozwija się tak jakbym tego chciał, ale radykalny powrót do natury jest niemożliwy i totalnie bez sensu. Chyba, że na powrót chcesz być jednokomórkowcem przyklejonym gdzieś do skały na dnie mega-oceanu sprzed miliona lat. Proszę bardzo – można próbować. 

Dziś totalnie nienaturalnie po bieganiu wziąłem prysznic i zjadłem śniadanie, które składało się w większości z produktów, które nie przypominają swoich dzikich pierwowzorów. Wypiłem kawę z filiżanki i piszę ten tekst na komputerze. Bo nawet gdybym go łupał w tablicach kamiennych to i tak byłoby to zupełnie nienaturalne. 

Photo by Henry Be on Unsplash