Koń, chirurg i golfista wchodzą do baru. Skupienie i technika ‚quiet eye’.

Opublikowano Kategorie Pitching, Psychologia, Tak tylko mówięTagi , , ,

Koń, chirurg i golfista wchodzą do baru… Nie – nie opowiem ci dowcipu. To nie do końca moja domena. A zważywszy na krajobraz polskich (w większości) nieśmiesznych kabaretów i połacie niezbyt (w dużej części) zabawnych polskich stand uperów, nie będę dokładał się do tego nieszczęścia polskiej sceny komediowej. Wystarczy, że robi to parlament i rząd. I TVP.


Moją domeną jest psychologia. W tym miłością najszczerszą i najwierniejszą psychologia poznawcza. Więc zamiast opowiadać dowcip o koniu, chirurgu i golfiście, opowiem ci co ta trójka ma ze sobą i ze mną wspólnego. Oprócz tego, że cała czwórka to ssaki i to zbudowana z atomów węgla.

Otóż ta czwórka w różnym stopniu i z różną świadomością zawęża swoje pole uwagi techniką, którą nazywam ‚quiet eye’.

Co to za technika? To świadome zawężanie pola uwagi za pomocą zmysłu wzroku. Jeśli pamiętasz konie zaprzęgowe – choćby z krakowskiego rynku – to wiesz, że mają klapki na oczy. Służą temu, żeby koń miał zawężone pole uwagi. Żeby patrzył tylko do przodu i się nie rozpraszał. To fizyczne (i przyznam, że dla konia totalnie nienaturalne) zawężenie gwarantuje, że nie zauważy bodźców na lewo i prawo. Zobaczy to, co z przodu.

Jeśli z kolei widziałeś/aś kiedyś chirurga w akcji, to wiesz, że patrzy się na pole operacyjne i praktycznie nie odrywa od niego wzroku podczas operacji. Gdy wyciąga rękę i mówi ‚skalpel’ także patrzy z reguły dalej na to co dzieje się w pod operacyjnym. Nic nie może ujść uwadze. Nic nie powinno rozpraszać. Chirurg zawęża swoje pole uwagi świadomie. Kieruje wzrok na jeden punkt – pole operacyjne. Dzięki temu perfekcyjnie się skupia na tym, co ważne.

Golfista też. Przed strzałem gapi się intensywnie w piłeczkę. Całe ciało przygotowane do oddania najlepszego strzału. Wzrok skupiony na jednym punkcie. Żadne tam gapienie się na okoliczności przyrody czy strumień wiadomości na Instagramie. Żelazne skupienie. Potem strzał i… przez sekundę jeszcze patrzy na puste już miejsce po piłeczce. Dopiero potem może oderwać wzrok i spojrzeć jak piła szybuje i leci w kierunku (oby) dołka.

A ja? Czwarty ssak w tej układance. No cóż też skupiam wzrok na moim polu operacyjnym i gdy piszę te słowa, to zawężam pole uwagi i śledzę jak czarne litery pokazują się na białej połaci ekranu.

Gdy prowadzę szkolenie online, to skupiam wzrok na obiektywnie kamery. Gdy czytam, uważnie i świadomie skupiam wzrok i trzymam go w ryzach w obrębie wersu. To na czym skupiam wzrok i gdzie kieruje moje „spokojne oko” (ang. ‚quiet eye’) jest naturalnie powiązane z typem zadania. Patrzenie się w obiektyw podczas szkolenia zawęża moją uwagę do jednego punku, pozwala się skupić a dodatkowo sprawia, że uczestnicy czują, że mówię do nich¹. (Co akurat jest totalnie i szczerze prawdą). Skupianie się na wersie przy pisaniu i czytaniu pozwala mi poskromić uwagę i myśli automatyczne.

Z zawężaniem pola uwagi jest jak z szybkim spacerem. Prosta technika, każdy może ją zastosować i ma same korzyści. Trzeba tylko znaleźć swój punkt, na którym spocznie oko. I w miarę możliwości zafundować sobie klapki. Ale nie Kubota. Ani nie takie, jak konie zaprzęgowe. Takie metaforyczne.

U mnie na przykład rolę klapek na oczy pełni widok pełnoekranowy edytora tekstu z trybem podświetlenie wersu, nad którym pracuję (obrazek poniżej). Podczas pracy wieczorem czy czytania, punktowe światło skierować na obiekt. Dodatkowo na uszach słuchawki wygłuszające. I voila! Opieram się pokusom rozpraszaczy, jak Edyp przywiązany do masztu w okolicach Wysp Syren.

Pracuję w edytorze WordPressa na trybie pełnoekranowym z podświetleniem tylko wersu, na którym pracuję. W edytorze Byword mam takie same ustawienia.

Ty też możesz. O ile oczywiście chcesz mieć poziom skupienia wyższy niż muszka owocówka czy trzynastolatek po słoiku Nutelli. Masz wybór. I ja go szanuję.


¹ podczas szkoleń i wystąpień online możesz zrobić wiele głupich rzeczy. Największą głupotą jest jednak gapienie się w swoje oblicze w podglądzie kamery i kontrolowanie tego, jak się wygląda jak się mówi. Litości! Czy jak występujesz przed klientem, to też stawiasz sobie lustro przed soba i gapisz się w nie? Wiem, że niektórzy, którzy mają erekcję do środka na swój widok, to może nawet o tym marzą, ale naprawdę nie musisz się na siebie gapić. To Cię tylko rozproszy.

Photo by Markus Spiske on Unsplash