Czy mogę mieć w ręku kartkę? To zależy…

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

Podczas szkolenia z autoprezentacji, organizowanego prze Fashion PR talks, jedna z uczestniczek wychodzi na środek, by prezentować przygotowany wcześniej fragment. Zanim zacznie pyta mnie jeszcze – czy mogę trzymać w ręku kartkę? Trochę zdziwiony, odpowiadam – oczywiście, że możesz, jeśli dzięki temu będziesz się czuła lepiej i bezpieczniej. Najważniejsze jest to jak wypadniesz, a nie to czy będziesz mieć w ręku kartkę, czy tablet.

Ciekawi mnie jednak, skąd to pytanie. Dziewczyna odpowiada – mój szef powiedział mi kiedyś, że trzymając w ręku kartkę, czy notatkę wyglądam bardzo nieprofesjonalnie. Prawda jest taka, że w jej przypadku trudno było o większy absurd w ocenie kompetencji. Dorota (bo tak ma na imię) prezentowała świetnie, a trzymana w ręku kartka z notatkami w niczym nie ujmowała profesjonalizmu. Pomyślałem sobie, że zbyt często ludzie (mężczyźni częściej – bo cierpią na mansplaining) rzucają oceny w stosunku do innych ludzi (kobiet) oparte na przekonaniach, a nie na rzeczywistej wiedzy o tym, jak przebiegają procesy poznawcze.

Nasz mózg oceniając każdą sytuację przeprowadza proces wnioskowania. Wszystko jest więc inferencją, czyli właśnie wnioskami, które podsuwa nam mózg. Jeśli na przykład widzi kogoś z kartką, kto mówi płynnie, trzyma tę kartkę pewnie i tylko raz po raz spogląda na nią spokojnie, to odczytuje całość jako profesjonalnie przygotowaną prezentację. Jeśli widzi tę samą osobę, ale tym razem słyszy drżący głos, widzi spocone czoło i zmiętą kartkę, to ocenią ją jako… nieprofesjonalną.

Dlatego nie mogę odpowiedzieć na pytanie: czy mogę mieć kartkę w ręku kategorycznym tak, lub nie. Wszystko zależy od wielu czynników. A przede wszystkim od całości, z której mózg będzie wyciągał wnioski. Szef miał być może dobre intencje (mam nadzieję), ale kategoryczne dawanie rad w obszarze prezentacji (szczególnie od osób, które kierują się opiniami a nie wiedzą) może być szkodliwe. Są pewne elementy, o które trzeba zadbać przygotowując dobre wystąpienie. Są to:

  • struktura prezentacji, która ma powtarzać naturalną ścieżkę poznawczą;
  • łatwość poznawcza, czyli takie przygotowanie wystąpienia, by mózg się nie wysilał;
  • umiejętne łączenie funkcji informacyjnej z perswazyjną (akurat łatwość poznawcza to w dużej mierze [nomen omen] ułatwia);
  • prezentowanie od ogółów do szczegółów z uwzględnieniem klątwy wiedzy.
  • effect aureoli;
  • perfekcyjne przygotowanie i próby, bez których nie ma efektu;
  • edytowanie i skracanie tekstów, a także przywiązywanie wagi do słów, które mają znaczenie (większe niż wydaje się niektórym trenerom i „charyzmatycznym mówcom”.

Cała reszta… po prostu zależy od twojego stylu komunikacji i od tego jaki masz potencjał. Kompetencje możesz kształcić. Talent rozwijać. Tylko uprzedzam, to ciężka praca. Ludzie pytają mnie podczas szkoleń o różne elementy – czy mają być slajdy, czy nie. Czy utrzymywać kontakt wzrokowy, czy nie. Co robić z rękoma. Czy mówić cicho czy głośno. Na prawie każde z tych pytań odpowiem – to zależy. Jeśli jesteś osobą introwertyczną, to traktuj swoje wystąpienie jak kreatywny przemyślany projekt. Doskonal je i nie przejmuj się tym, że nie lubisz patrzeć ludziom w oczy. Zrób coś intrygującego i całe wystąpienie potraktuj jak performance z piękną wizualizacją slajdów dopracowanych lepiej niż projekty Bauhausa. I wtedy możesz z pełną świadomością patrzeć w skupieniu w jeden punkt. Bo możesz tak woleć. Najważniejsze, żeby pokazać, że tak ma być.

Jeśli nie chcesz robić slajdów, a twój żywiołowy temperament sprawia, że jesteś królem lub królową chaosu, to trochę go uporządkuj, ale zrób z tego atut. I szalej jak Rafał Masny podczas Progress Day. To trochę jak ze stylizacją – uwypukla się to co dobre w sylwetce, a tuszuje się to co przeszkadza, bez przebierania kogoś za kogoś innego. Z introwertyka nie zrobię na szkoleniu ekstrawertyka. To byłoby jak przeuczanie osoby leworęcznej na pisanie prawą ręką. Okrutne i niepotrzebne. Ale mogę zrobić z niego najlepszego prezentującego introwertyka. Najlepszą wersję. Są elementy, nad którymi trzeba pracować. Struktura, słowa, cel prezentacji, główne myśli. Trzeba wiedzieć dlaczego się mówi i wiedzieć, jakie się chce świadomie użyć środki. Ale nie trzeba się słuchać kogoś kto kategorycznie stwierdzi, że jest jakiś jeden wzorzec prezentacji, który jest profesjonalny. Są elementy, o których musisz pamiętać – kontrasty, struktura typu problem-rozwiązanie, big idea. Jest wstęp, który ma przykuć uwagę. Ale nie ma szablonów. Jesteś ty i ci wspaniali ludzie po drugiej stronie, którym chcesz coś przekazać. Którym jesteś winien dobrze przygotowanie. Oni zapłacą uwagą i czasem.