#BH_Szczera prawda o kłamstwie. I o samorozgrzeszaniu się.

Opublikowano Kategorie Lifestyle, Psychologia, Tak tylko mówięTagi , , , , , , ,

Kłamię. Ty też. Nie oszukujmy się. Stańmy w prawdzie. W takiej szczerej prawdzie o naszej nieuczciwości. Zwłaszcza, że często jesteśmy także nieuczciwi wobec samych siebie. Choć ten rodzaj oszukiwania to rodzaj mechanizmu obronnego, bez którego byśmy raczej nie wytrzymali z samymi sobą. 

Prosty przykład – eksperyment myślowy, który przeprowadzam często ze studentami. Na początek pytanie, które możesz zadać sobie. Czy zabranie czegoś, co ma wymierną wartość z miejsca, które wskazuje na właściciela, zakwalifikujemy jako kradzież. Zdecydowana większość odpowiada TAK. Zwłaszcza, gdy sformułujemy pytanie – czy gdyby osoba X wyniosła bez pytania coś z Twojego domu, to formalnie zakwalifikujesz to jako kradzież

Następnie drugie pytanie – czy wiesz, że kradzież jest zarówno w aspekcie prawnym, jak i etycznym uznawana społecznie za naganną. Tu również odpowiedzi twierdzące mnie nie dziwią. A potem pytanie, czy TY kradniesz? Nikt do tej pory (kilkaset prób) nie odpowiedział – TAK. 

Mamy więc zestaw warunków. Wiemy, że kradzież jest zła, twierdzimy, że my nie kradniemy i wiemy, że wyniesienie czegoś z czyjegoś domu czy biura jest kradzieżą. I wtedy pojawia się trudna do zlepienia z tymi warunkami prawda – przecież prawie każdemu zdarzyło się wynieść z pracy ryzę papieru, komplet mazaków czy kilogram kawy. I jakbyśmy nie kombinowali to jest to KRADZIEŻ. Co prawda nikt na szczęście za ryzę papieru nie skazuje na galery, ale nadal jest to kradzież. 

Przypuszczam, że jeśli teraz skonfrontowałem cię z trudną prawdą, to w twojej głowie pojawiły się argumenty, które łagodzą potężny zgrzyt pomiędzy myślą – KRADZIEŻ JE ZŁA i JA NIE KRADNĘ a JEDNAK KRADNĘ I TO DOŚĆ CZĘSTO. Takie dwie niemożliwe do pogodzenia prawdy nazywamy dysonansem poznawczym. A próby myślowego wybrnięcia z sytuacji – łagodzeniem dysonansu poznawczego

Po co łagodzimy dysonans poznawczy? Żeby zachować twarz przed samym sobą. Szukamy usprawiedliwienia. No bo trudno nam być głupim i mądrym, uczciwym i nieuczciwym, dobrym i złym. Szukamy i znajdujemy. W temacie ryzy papieru czy innych materiałów biurowych mogę nawet wskazać, w jakim kierunku poszły twoje myśli. 

Po pierwsze – wszyscy tak robią. Lub większość tak robi. Zachowania nieuczciwe są zaraźliwe. Dodatkowo obserwacja grupy daje nam pewność, że idiotyzmem byłoby przestrzegać wszystkich przykazań, skoro inni mają je w poważaniu. Dlatego gdy dowiadujemy się, że inni oszukują na testach, przy zeznaniach podatkowych czy podczas pracy robią zakupy na Allegro, to przyjmujemy to jako argument, który usprawiedliwia nas. 

Po drugie – szef płaci mi mniej niż powinien. I tę drobna różnicę odbieram sobie w materiałach biurowych, papierze toaletowym i 2 godzinach spędzonych na szukaniu last minute do Hurghady. 

Po trzecie – to nic takiego. Przecież nie wynosisz ze skarbca firmowego sztab złota czy nie wynosisz komputera, kserokopiarki i ekspresu do kawy. Mała wartość, mała szkodliwość, więc o co chodzi. 

Po czwarte – komunizm rzeczy wspólnych. Tak nazwał to zjawisko jeden z moich studentów. Wszystkich, czyli niczyje, czyli bierzecie i się częstujcie. 

Po piąte – a kto na tym straci? Właścicielstwo jest oddalone od przedmiotu. Rozmyte. A jak nie widzę stratnego, to mam mniejszy problem moralny. Przecież to nie tak, że odrywam od  ust sierotom, czy zabieram przyjaciółce z lodówki Moëta bez pytania (w sumie to zazwyczaj kradniemy bez pytania). 

Po szóste wreszcie – znam kontekst. A kontekst zawsze nam pomaga się obronić. Bo przecież my wiemy, że ta ryza papieru to dlatego, że dziecko przypomniało sobie, że musi wydrukować na jutro Encyklopedię Brytanikę lub zrobić 4000 zaproszeń na Bal w przedszkolu. Kochany kontekst – zawsze pomoże. 

Po siódme – konsekwencja. Ein mal is kein mal. Tak mówią Niemcy. Raz to żaden raz. Przypadek, wypadek, nie liczy się. Ale jeden raz daje często przepustkę do drugiego. Drugi do trzeciego, a potem już z górki. Zarówno jeśli chodzi o liczbę prób, jak i zakres działania. Na początku kartka lub dwie, a po czasie ryza lub karton. 

Brzmi znajomo? Podejrzewam, że tak. Ja wiem, że każdy z tych argumentów przywoływałem nie raz. By się samemu przed sobą usprawiedliwić. By pogodzić dwie prawdy o Piotrze. Niemożliwe do pogodzenia. Nadal tak robię. Choć bardzo pracuję nad tym, żeby tych sprzecznych informacji nie musieć godzić. Jak? Przypominając sobie częściej jakim chcę być człowiekiem. 

Dziś na przykład przez nieuwagę i być może zmęczenie wyrzuciłem do śmietnika z plastikiem, wszystkie papierowe śmieci. Rano. Przed 7:00. Nikt nie widział. I już miałem odejść i odpuścić pomysł nurkowania w śmietniku, by naprawić szkodę. Ale przypomniałem sobie, że chcę być człowiekiem, który segreguje śmieci. I takim, który jak się pomyli to naprawia błąd. 

I przez 15 minut wybierałem swoje śmieci. By nie musieć godzić dwóch prawd. Tylko mieć jedną – stałą. No… w miarę stałą. Przypominajki warto sobie ustawić. Mentalnie i fizycznie. Przykładem takiej działającej przypominajki jest Biblia¹. Nawet ateiści jak na nią przysięgają, przypominają sobie, że jest jakiś zbiór zasad. I warto go przestrzegać. 

Nie jestem święty. Kłamię i kłamać będę. Ty też. Ale może po tym tekście rzadziej. Ty – bo go przeczytasz. Ja, bo sobie przypomniałem – pisząc – żeby ustawić sobie jeszcze kilka przypominajek. W głowie i w miejscach, gdzie mogę się potknąć moralnie. I gdzie nie chcę się przewracać. 


To jak kłamiemy i jak cudnie konfabulujemy widać w tym eksperymencie przeprowadzonym na potrzeby programu Jimmy’ego Kimmela. Zwróć szczególną uwagę na to, jak Pani cudnie wyjaśnia dlaczego zagłosowała za poprawką zabraniająca sprzedaży medycznej aspiryny. 

Jak tam było u Ciebie w lokalu wyborczym? Takie proste pytanie… i potem mnóstwo ciekawych odpowiedzi. Wszystkie nieprawdziwe.

¹ The Truth About Lying, Association for Psychological Science. Observer July/August 2016

Photo by Sam Lion from Pexels