5 nawyków, które ratują mi życie

Tytuł brzmi, jakby wycisnął go z siebie smutny trener rozwoju osobistego. Tak się jednak składa,…

1016 słów
5 minut
nawyki, które ratują mi życie i które możesz zastosować
1016 słów
5 minut

Przed Tobą

1016 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
5 minut
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Odkryjesz jak wstawanie ze swoim chronotypem dziala na wydajnosc
  • Przedstawie Ci jak codzienne dzialania tworza porządek
  • Jak poprawic nastroj i zdrowie
  • Poznasz mój trening
  • Dowiesz się czy ograniczenie alkoholu mialo na mnie dobry wplyw
  • Zawsze zmieniaj zle nawyki na dobre

Tytuł brzmi, jakby wycisnął go z siebie smutny trener rozwoju osobistego. Tak się jednak składa, że budowanie nawyków – na bazie wiedzy z zakresu psychologii motywacji i wytrwałości w działaniu – może uratować życie, albo znacznie poprawić poziom dobrostanu. Szczególnie jeśli jesteś freelancerem. Ja mam pięć ulubionych nawyków. Kluczowych dla mnie, ale myślę, że na tyle uniwersalnych, że możesz wprowadzić je w swoje życie. No może, poza ostatnim…

O tym, gdzie mieszka motywacja pisałem tutaj. Moją, która podobnie jak Twoja, rezyduje gdzieś w korze przedczołową, wspieram codziennie.

Wstaję zawsze o tej samej porze

Po tym, jak przeczytałem w książce J. Mediny Brain Rules na temat ludzkich chronotypów, przekonałem się, że warto działać w zgodzie ze swoim. Ja należę do tej grupy, która Medina określa jako skowronki (lark). Do jednego procenta, która budzi się sama przed budzikiem około 5:00, ale o 21:00 jest ledwie przytomna. Po drugiej stronie skali jest jeden procent, który wstaje sam bez budzika o… 11:00, a szczyt produktywności osiąga o 23:00. Pozostałe 98% to typy mieszane, które mogą się dostosować. Co jednak nie znaczy, że mogą raz być sową, a raz skowronkiem. Regularny sen ma kluczowe znaczenie dla wytrwałości w działaniu i siły woli. Im lepiej się wyregulujesz w ramach swojego cyklu tym lepiej dla Ciebie. Dlatego wstaję zawsze o 5:00 i staram się być w łóżku o 21:00, żeby zasnąć koło 21:30 i spać dokładnie 7,5 godziny, czyli 5 faz po 1,5 godziny. Czemu tak? Bo zapewnienie sobie odpowiedniej liczby pełnych faz snu da ci naprawdę paliwo dla kory przedczołowej. A co robić, jeśli Twój chronotyp nie pokrywa się z regułami matrixa, w którym funkcjonujesz? No cóż, Medina nawołuje by tak organizować ludziom pracę i edukację, żeby działali w odpowiednich dla siebie zakresach. Jeśli jesteś sobie szefem – będzie ci łatwiej. Jeśli masz ludzkiego szefa i pracujesz w firmie, która nie boi się elastycznych godzin pracy (bo czego się bać?) – też dobrze. A jak pracujesz w skostaniałej organizacji, to zastanów się co zrobić, by przynajmniej zawsze wstawać i kłaść się o tej samej porze. Również w weekendy!

Zawsze ścielę łóżko

Tak jak Marines – obsesyjnie wyrównując prześcieradło i układając poduszki. Co prawda Marines pewnie nie mają takiej fantazji dekoratora, jak ja, ale chodzi o zasadę. W ten sposób – bez względu na nastrój – mogę odhaczyć pierwsze zadanie dnia. Brzmi dziwnie? No cóż – ma jednak naukowe podstawy. Wykonanie na początku dnia kilku zadań efektywnie, zwiększa twoje poczucie samoskuteczności. Ja ścielę łóżko i odnajduję w tym satysfakcję. Przy okazji mogę ćwiczyć uważność. Nie sztuką jest ćwiczyć mindfulness na plaży w Tajlandii. Sztuką jest zakotwiczać się w codziennych czynnościach. Układanie naczyń w zmywarce i ścielenie łóżka, to mój top. Pewnie mi łatwiej, bo mam w sobie dość dużo anankastyka.

Zawsze kończę prysznic lodowatą wodą

Najpierw normalna ciepła woda, potem na sam koniec 90 sekund lodowatego prysznica. Zawsze wtedy mam lepszy nastrój – co jest zgodne z wynikami badań długofalowych, które wiążą takie praktyki ze zwyżką nastroju i endorfin. Poza tym – mam lepszą odporność. Błony komórkowe limfocytów CD4 stają się przez kąpiele w zimnej wodzie bardziej elastyczne i mogą docierać nawet do najmniejszych naczyń kapilarnych. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale to naprawdę przyjemne. Pod warunkiem, że głęboko oddychasz i nastawiasz się na ten strumień, jak na zbawienie.

Zawsze zaczynam dzień od treningu

No prawie zawsze – bo jeden dzień w tygodniu robię sobie przerwę. Muszę, bo z natury jestem tak obowiązkowy, że pewnie ćwiczyłbym non stop. A organizm jednak potrzebuje regeneracji. Ja trzy razy w tygodniu o 5:40 wychodzę na nordic walking i 3 razy w tygodniu robię trening siłowy. Czasem dodaję do tego basen lub saunę. Najlepiej na moją motywację i myślenie wpływa chodzenie – stąd wybór nordic walking. Medina, we wspomnianej książce, przekonuje, że kora przedczołowa (ten totalny musthave każdego myślącego człowieka), wykształciła się, bo zleźliśmy z drzew i chodziliśmy. Przeciętnie 12 km dziennie. Ja chodzę dokładnie tyle. Przy tym zawsze robię najprostszą medytację oddechu. Po prostu w myślach mówię sobie wdech, kiedy wdycham. I wydech, kiedy wydycham. Podczas chodzenia planuję też sobie moje szkolenia i prezentacje.

Nie piję alkoholu

Ja nie piję. Ty oczywiście możesz. Jednak zastanów się, po co w zasadzie pijesz. Jeśli po to, by się zrelaksować, albo dogadać z przyjaciółmi, to może po prostu za bardzo łagodzisz dysonans poznawczy. Ja nie piję już ponad 2 lata. Od tamtej pory nie wiem, co to kac (oczywiste), lepiej się czuję. A zdrowie? No cóż – zbawienne polifenole są nie tylko w winie. Są też w soku z aronii. Braki snu (sen po alkoholu jest płytki), nagłe skoki cukru we krwi i sam alkohol, to główni wrogowie siły woli. Tratują twoją korę przedczołową. Nic więc dziwnego, że po alkoholu do głosu dochodzi nasz pierwotny gadzi móżdżek i mimo postanowień jesz kebab o 2:00 w nocy, idziesz do łóżka, z kimś, kto w świetle dnia byłby atrakcyjny jak trawnik po zimie i decydujesz, że jednak jeden papieros cię nie zabije. Bez alkoholu jest inaczej. Ale na pewno nie nudniej. Nawet tu nad Wisłą, gdzie przyznanie się do tego, że nie pijesz wywołuje lawinę podejrzeń i pytań: chory, alkoholik, w ciąży albo tajniak, któremu nie można ufać.

Mam jeszcze dużo nawyków. Wyłapuję te złe i staram się zastąpić je dobrymi. Praca nad sobą daje satysfakcję, ale wymaga pokory. Jutro pościel łóżko i pogratuluj sobie – pierwsze zadanie zrobione. I przestań hejtować poniedziałek – jeśli go nie lubisz i żyjesz od weekendu, do weekendu, to znaczy, że duża część tego co robisz jest do dupy. A na zmianę masz zawsze czas.

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pokrewne treści

Pokrewne treści

  • Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiotą. Nie dlatego, że zrobiłem coś źle. Raczej dlatego, że zbyt długo podejmowałem się wszystkiego, co los i inni ludzie mi proponowali. Mówiłem „tak” projektom, realizacjom, artykułom i prośbom o komentarze eksperckie. Zapisywałem się na kolejne kursy. Kupowałem kolejne książki. Planowałem kolejne projekty. A wszystko to prowadziło donikąd, bo…

  • Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś swoimi nawykami. Twoje nawyki są częścią Ciebie — a to kluczowa różnica. Nie jesteś na zawsze uwikłan_ w nawyki, które zdają się budować twoją obecną tożsamość. Możesz mieć nawyk odwlekania na potem ważnych zadań, ale to nie znaczy, że jesteś prokrastynatorem. Możesz mieć nawyk odpalania Netflixa po całym dniu…

  • Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej…

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

5 minut
1016 słów
5 nawyków, które ratują mi życie Tytuł brzmi, jakby wycisnął go z siebie smutny trener rozwoju osobistego. Tak się jednak składa, że budowanie nawyków – na bazie wiedzy z zakresu psychologii motywacji i wytrwałości w działaniu – może uratować życie, albo znacznie poprawić poziom dobrostanu. Szczególnie jeśli jesteś freelancerem. Ja mam pięć ulubionych nawyków. Kluczowych dla mnie, ale myślę, że na […]