Wyładowanie złości czy gniewu pomaga sobie poradzić z emocjami: #prawda_czy_fałsz_23

W tę niedzielę wyjeżdżałem w pośpiechu z parkingu po zajęciach ze studentami na WSB. Po…

805 słów
4 minuty
805 słów
4 minuty

Przed Tobą

805 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
4 minuty
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Pokażę Ci moją reakcje na stresowe sytuacje
  • Zobaczysz racjonalizacje po zdarzeniu
  • Dowiesz się o alternatywnych sposobach radzenia sobie z gniewem

W tę niedzielę wyjeżdżałem w pośpiechu z parkingu po zajęciach ze studentami na WSB. Po niezwykle udanych zajeciach. Byłem w dobrym nastroju, ale się spieszyłem. Nagle przed maskę wszedł mi jakiś facet, który trzymał za rękę swoja dziewczynę. On duży brodacz. Ona filigranowa blondynka. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że on wszedł mi prawie pod koła. Z jego perspektywy zapewne, że to jak – jak debil – prawie go przejechałem.

Swój punkt widzenia postanowił zamanifestować ciosem pięścią w moja maskę. W jednej milisekundzie zareagował mój układ limbiczny. Adrenalina i kortyzol zrobiły swoje. Zatrzymałem samochód, otworzyłem drzwi i zachowałem się jak prymitywny neandertalczyk. Wykładowca, który przed chwilą mówił studentom psychologii reklamy, jak gniew i polaryzacją radykalizują, sam się zradykalizował. Stanąłem jak gniewny goryl i wydarłem się niskim mocnym głosem. Zasugerowałem, że zrobię coś, co z pewnością (gdyby doszło do tego aktu) podpadało by pod karę 25 lat pozbawienia wolności. 

Na szczęście jednak tylko pogroziłem i w stanie potężnego pobudzenia emcojonalnego wsiadłem do samochodu. Potem zacząłem trochę racjonalizować, trochę się dziwić swojej reakcji. Cały czas miałem jednak ochotę naprawdę się wyżyć. A nawet pobić! 

Zamiast tego zadzwoniłem do Janiny. I opowiedziałem jej całą historię. opowiadając, uszeregowałem emocje, poukładałem sobie zdarzenia i po tym, jak pogadaliśmy, pośmialiśmy się i rozłączyłem połączenie, pomyślałem, że całe to zdarzenie i „terapeutyczna” rozmowa sprawiły, że poczułem się lepiej. I miałem więcej energii. Gniew sprawił, że gdy wróciłem do domu zacząłem działać. Umiejętnie go skanalizowałem. Głównie dzieki rozmowie. 

No właśnie – gdy coś cię potwornie wkurzy, sfrustruje, rozzłości totalnie, do wyboru masz kilka opcji. Pierwsza – godnie tłamsić i nie okazywać uczuć w ogóle. I tylko trwać z lekko drgającą powieką, pulsującą skronią i zaciśnietą szczęką. Druga – telefon do przyjaciela i zrelacjonowanie zdarzenia z opisem afektu. Trzecia – wziąć rakietę tenisową i zacząć walić w zwiniętą w rulon kołdrę wyobrażając sobie, że to największy śmiertelny wróg. Opcjonalnie wykrzyczeć z siebie całą złość i w kartongipsowej ściance zrobić dziurę pięścią. (Uwaga, nie próbować ścian nośnych i ścian działowych z betonu, cegły i pustaków). 

Tłamszenie emocji nie jest dobre. Żadnych emocji. Jednak jak pokazują badania, popularne przekonanie że odwrotność – czyli wyrzucanie, wykrzykiwanie i rozbijanie przedmiotów – może nie być wcale takie pomocne. Najlepszą opcją będzie właśnie przegadanie i wyspokojenie się. Ewentualnie sport. Najgorszą będzie agresywne wzbudzanie się (offline, czy online). 

Profesor Jeffrey Lohr z University of Arkansas jest współautorem dużego badania, które opublikowano w Scientific Review of Mental Health Practice. W artykule pt. The Pseudopsychology of Venting in the Treatment of Anger: Implications and Alternatives for Mental Health Practicenaukowcy zebrali i porównywali eksperymenty od 1959 roku. Okazało się, że nie ma – wbrew powszechnemu przekonaniu – żadnych dowodów na to, żeby wyrzucanie z siebie emocji (ang. venting, czyli dawanie upustu) dawało dobre rezultaty.

Lohr mówi, że “Venting anger is an emotional expression. It’s similar to emotional farting in a closed area. It sounds like a good idea, but it’s dead wrong.” Co można przetłumaczyć, jako „Dawanie upustu emocjom to naturalna ekspresja. Podobna do emocjonalnego pierdzenia w zamkniętym pomieszczeniu. Wydaje się, że to może być dobry pomysł, ale nie jest nim koniecznie”. W sumie jakiekolwiek pierdzenie w zamkniętym pomieszczeniu nie wydaje się być dobrym pomysłem. 

Inni naukowcy także się z tym zgadzają. Opublikowany w Cyberpsychology, Behavior, and Social Networking artykuł „Anger on the Internet”, wskazuje, że ludzie, którzy częściej wyładowuja gniew w internecie (na przykład na stronach takich jak RantRampage.com) stają się bardziej agresywni. 

Jak sugeruje Lohr o wiele lepsza niż czysta, niepohamowana ekspresja będzie poukładanie zdarzeń i opisanie ich (sobie lub komuś). Bardzo dobrym sposobem będzie też zamiana gniew na konstruktywne działanie. Dodatkowo zawsze warto po prostu głęboko oddychać, pośmiać się czy pobiegać. Ale nie WYŁADOWYWAĆ SIĘ. Nie krzyczeć, nie walić (w tym również nie walić po mordach). 

Olatunji, B. O., Lohr, J. M., & Bushman, B. J. (2007). The pseudopsychology of venting in the treatment of anger: Implications and alternatives for mental health practice.

Graham JE, Lobel M, Glass P, Lokshina I. (2008). Effects of written anger expression in chronic pain patients: making meaning from pain.

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Pokrewne treści

Pokrewne treści

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

4 minuty
805 słów
Wyładowanie złości czy gniewu pomaga sobie poradzić z emocjami: #prawda_czy_fałsz_23 W tę niedzielę wyjeżdżałem w pośpiechu z parkingu po zajęciach ze studentami na WSB. Po niezwykle udanych zajeciach. Byłem w dobrym nastroju, ale się spieszyłem. Nagle przed maskę wszedł mi jakiś facet, który trzymał za rękę swoja dziewczynę. On duży brodacz. Ona filigranowa blondynka. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, że on wszedł mi prawie […]