Piotr Kowalczuk: #humans_of_my_life_7

Pracowałem w dwóch dużych wydawnictwach. W obu spotkałem fantastycznych ludzi. W obu, jak się potem…

596 słów
3 minuty
596 słów
3 minuty

Przed Tobą

596 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
3 minuty
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Poznasz Piotra Kowalczuka i jego pasję
  • Odkryjesz autentyczność w działaniu i mówieniu
  • Opiszę Ci praktyczne metody Piotra

Pracowałem w dwóch dużych wydawnictwach. W obu spotkałem fantastycznych ludzi. W obu, jak się potem okazało, pracowałem z przyszłymi wiceprezydentami. Z Bartoszem. I z Piotrem. Dziś opowiem ci o Piotrze.

Pierwszy raz zetknęliśmy się w Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym. Ja byłem tam już dość okrzepłym pracownikiem – potem szefem – działu marketingu. W sumie nie ma się czym chwalić. Ten dział był czasem jedno, góra dwu- czy trzyosobowy. Piotr dołączył do zespołu. I pracowaliśmy biurko w biurko. Twarzą w twarz. Wydawnictwo mieściło się w Sopocie. W starej kamienicy na ulicy Bema. Nasz pokój – imponującą siedzibę działu marketingu – po sufit wypełniały książki. Psychologia, pedagogika i… bajki.

Przez jakiś czas byłem chyba nawet czymś w rodzaju szefa dla Piotra. Nie na długo. Szefowa przeniosła go do działu bajek. Chciała by pracował z nią. Nie dziwię się. Bo Piotr pracował bardzo sumiennie. Już wtedy dużo mi opowiadał o edukacji. Miał piękną wrażliwość na drugiego człowieka. Słuchał.

Potem odszedłem z Wydawnictwa. Piotr z czasem też. Jednak jego miłość do edukacji pozostała.

Ostatnio słyszałem jego głos, gdy referował Model na Rzecz Równego Traktowania w Gdańsku. Ten sam spokojny, łagodny, ale stanowczy głos. Głos, który zawsze niesie dobrane pięknie słowa. Nie patrzę na niego przez pryzmat polityki. Ta wydaje się nie pchać u niego na plan pierwszy. U niego na pierwszym planie są słowa i czyny. Gdy występuje na konferencjach, spotkaniach, mówi „po ludzku”. Nigdy nie peroruje. Nie międli gomułkowskich glutów słownych. Piotr mówi tak, jakby rozmawiał.

A rozmawia dużo. O edukacji. O przedszkolach. O reformie. Tak jak w pracy, dawno temu realizował po prostu systematycznie – wręcz pozytywistycznie – zadania, tak teraz działa jako zastępca prezydenta ds. społecznych.

Marta Bielawska, potwierdza, że Piotr „jest orędownikiem edukacji włączającej. Takiej, w której różnorodność uczniów jest zaletą, a nie przeszkodą w edukacji. Jednocześnie [Piotr] nie przekreśla obecnie istniejących instytucji czy placówek, tylko je wspiera. Mimo że system Polski nie przystaje do rozwiązań sugerowanych w Konwencji o Prawach Osób Niepełnosprawnych ONZ, w wielu działaniach Piotr Kowalczuk i jego zespół robi wiele, by takie rozwiązania wprowadzać”.

Piotra widziałem też kiedyś u mnie w kościele ewangelickim. Na spotkaniu z okazji 500 lat Reformacji. Wtedy też pięknie mówił. O pojednaniu. O braciach w wierze. Piotr to taki człowiek, który patrzy na drugiego człowieka i widzi w nim rozmówcę. Nawet jeśli się różnią.

Piotr to prawy facet. Z sercem po lewej społecznej stronie. Prawy – bo niezmiernie uczciwy i szczery. Szczery w rozmowie. Szczery, gdy rodziło mu się pierwsze dziecko. Z sercem po lewej stronie, bo dla niego liczy się człowiek. Nie zysk.

Piotr nie szuka problemów w szansach. Szuka szans w problemach. Gdy było już wiadomo, że deforma edukacji rozjedzie to, co w Trójmieście budowano od dawna, po prostu działał. By ograniczyć straty. By nauczyciele, których lubi i uczniowie, których kocha, ucierpieli jak najmniej.

Piotr to dobry mówca. Ale nie dlatego, że jest „charyzmatycznym mówcą”. Nie dlatego, że grzesiakuje składając ręce w wieżyczkę mówiąc „warto rozmawiać”. Jest dobry, bo mówi prawdziwie. I rozmawia. Zamiast mówić o tym, że warto.

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pokrewne treści

Pokrewne treści

  • Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiotą. Nie dlatego, że zrobiłem coś źle. Raczej dlatego, że zbyt długo podejmowałem się wszystkiego, co los i inni ludzie mi proponowali. Mówiłem „tak” projektom, realizacjom, artykułom i prośbom o komentarze eksperckie. Zapisywałem się na kolejne kursy. Kupowałem kolejne książki. Planowałem kolejne projekty. A wszystko to prowadziło donikąd, bo…

  • Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś swoimi nawykami. Twoje nawyki są częścią Ciebie — a to kluczowa różnica. Nie jesteś na zawsze uwikłan_ w nawyki, które zdają się budować twoją obecną tożsamość. Możesz mieć nawyk odwlekania na potem ważnych zadań, ale to nie znaczy, że jesteś prokrastynatorem. Możesz mieć nawyk odpalania Netflixa po całym dniu…

  • Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej…

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

3 minuty
596 słów
Piotr Kowalczuk: #humans_of_my_life_7 Pracowałem w dwóch dużych wydawnictwach. W obu spotkałem fantastycznych ludzi. W obu, jak się potem okazało, pracowałem z przyszłymi wiceprezydentami. Z Bartoszem. I z Piotrem. Dziś opowiem ci o Piotrze. Pierwszy raz zetknęliśmy się w Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym. Ja byłem tam już dość okrzepłym pracownikiem – potem szefem – działu marketingu. W sumie nie ma […]