Nie za szybko, nie za wolno – o tempie mówienia i nie tylko: #słowo_na_niedzielę_28

Opublikowano Kategorie Lifestyle, Pitching, Psychologia, Tak tylko mówięTagi ,

Są takie pytania uczestników szkoleń, na które mam tylko jedną dobrą odpowiedź – „to zależy”. Są też takie, na które mogę odpowiedzieć – „raz tak, raz inaczej”. I tak jest z pytaniem, jak szybko (wolno) mam mówić. Odpowiedź na nie brzmi, „raz tak, raz inaczej”. Czyli raz odpowiednio szybko, żeby potem zwolnić. Raz odpowiednio wolno i dosadnie, żeby potem przyspieszyć. 

Tempo mówienia – obok tembru głosu, akcentu wyrazowego czy zdaniowego, wyrazistości, dykcji, impostacji – jest elementem podania wartości ubranej w słowa. Fundamentem zawsze jest wartość. Narracja to wartość ubrana w słowa. Podanie to po prostu wypowiedzenie tych słów. Wszystkie te elementy są ważne. Wszystkie wpływają na odbiór. I nad wszystkimi można pracować. Nad różnicowaniem tempa TAKŻE.

W tym sposobie podania (poza samym tempem) masz do dyspozycji kilka narzędzi. Warto je poznać i świadomie stosować.

Po pierwsze rejestr głosu – czyli w uproszczeniu jego wysokość. Wyróżniamy kilka rejestrów głosu, w tym główne: rejestr piersiowy, rejestr głowowy oraz falset. Większość osób mówi na rejestrze głowowym. To nie jest błędem, ale wtedy nasz głos pozbawiony jest głębi, której dodaje mu tylko rejestr piersiowy. Czasem też przy rejestrze głowowym pojawia się brzmienie nosowe. Wtedy głos brzmi naprawdę nieprzyjemnie – jak u Janice z serialu „Przyjaciele”. Niższe brzmienie głosu wpływa na postrzeganą wiarygodność. Głosujemy na polityków z niższymi głosami, ponieważ utożsamiamy niski głos z władzą oraz autorytetem. Tak działa rejestr.

Po drugie tembr – unikalny jak linie papilarne. Tembr to w uproszczeniu barwa głosu. Badania wykazują, że wolimy głosy bogate, gładkie, ciepłe, jak gorąca czekolada. Jeżeli jednak twojemu głosowi bliżej do rzępolenia na pile niż do aksamitnej mlecznej czekolady, to jeszcze nie koniec świata. Tembr można ćwiczyć. Warto znaleźć trenera głosu, specjalistę. Ćwiczenia oddechowe, praca z sylwetką i aparatem mowy mogą poprawić tembr głosu. 

Po trzecie melodia zdania – tak zwana prozodia. To ona pozwala nam akcentować to, co w zdaniu ważne. Zorientować się czy mamy do czynienia z pytaniem czy stwierdzeniem. Fraza pozbawiona naturalnej – zgodnej z intencją – melodii jest nudna. Na pewno kojarzysz ludzi, którzy mówią monotonnie. Słowo monoton oznacza jeden stały ton. I takie właśnie są ich zdania – całe na jednym tonie. Na jednej wysokości dźwięku. 

Po czwarte tempo – prędkość wypowiadania wyrazów i zdań. Możesz mówić wolno, szybko, a nawet momentami bardzo szybko. Ale pamiętaj, żeby żaden z tych sposobów nie był dominujący. I żeby tempo było odpowiednie do przekazywanej treści. Warto poćwiczyć właśnie kontrastowe tempa. Weź to zdanie na warsztat:

Mówię bardzo, bardzo, bardzo szybko tylko po to, żeby teraz mówić o wiele, wiele wolniej

Cześć wygrubioną mów najszybciej jak możesz. Na słowach „po to” wyhamuj a potem przejdź do wolnego, spokojnego tempa. 

Albo:

Mówię bardzo, bardzo, bardzo szybko tylko po to, żeby teraz każde słowo wypunktować i wypowiedzieć bardzo precyzyjnie

Podobnie jak w pierwszym przykładzie część wygrubioną podajesz w szybkim tempie. Potem zwalniasz i każde słowo wypowiadasz osobno. Jakby każde zasługiwało na akcent. Możesz też oczywiście ćwiczyć to na prawdziwych zdaniach ze swojej prezentacji! Tak będzie nawet lepiej, bo sprawdzisz jak można podkreślać to, co ma być podkreślone. Jedno zdanie można wypowiedzieć na wiele sposobów. Weź na warsztat to zdanie:

Możesz też oczywiście ćwiczyć to na prawdziwych zdaniach ze swojej prezentacji!

Akcentuj po kolei wyrazy, czyli:

Możesz też oczywiście ćwiczyć to na prawdziwych zdaniach ze swojej prezentacji!

Możesz też oczywiście ćwiczyć to na prawdziwych zdaniach ze swojej prezentacji!

I tak dalej. Zobaczysz, jak zmienia się znaczenie. 

Jest jeszcze piąte – głośność. Są prelegenci, którzy przez cały czas prawie krzyczą. Jakby przemawiali na wiecu. To dźwiękowy wandalizm, narzucanie dźwięku ludziom wokoło bezmyślnie i nierozważnie. Nie jest to miłe ani skuteczne. Głośność też można różnicować. Ja na przykład lubię czasem coś bardzo ważnego zdradzić szeptem. Po krótkiej pauzie. Dobrze jest mówić na naturalnym poziomie głośności. Żeby czasem móc powiedzieć coś głośniej. A czasem o wiele ciszej. 

W repertuarze prelegenta jest jeszcze jedno narzędzie, które bardzo lubię. To pauza. Niektórzy ludzie boją się pauzy. Utożsamiają ją z krępującą ciszą. Jasne, że są pauzy, które wynikają z tego, że nie wiemy co powiedzieć, albo są skutkiem jakichś problemów technicznych, po których stajemy jak wryci. 

Ale są też pauzy zamierzone. Te, które zapowiadają coś ważnego. Przed ważną puentą, ważnym słowem, kluczową liczbą, albo ostatnią ważną myślą, nie bój się zrobić pauzy. Tak samo nie bój się chwili pauzy, zanim odpowiesz na zadane pytanie. Pauza to nie oznaka słabości. To oznaka siły. Jest coś wspaniałego w momencie, w którym prelegent dobrze poprowadził narrację i przed zdradzeniem puenty robi pauzę. Jest cicho, widownia czeka i nagle „bum” spada na nas to, na co wyczekiwaliśmy. Koniecznie w swojej prezentacji znajdź miejsca, w których możesz zrobić pauzy.

Pauzą zresztą warto zastąpić wszelkie yyy, eee… czyli przydźwięki, które pojawiają się wtedy, gdy gubimy wątek, zapominamy słów. Usta już rozwarte do mówienia, powietrze przechodzi przez tchawicę, struny się zwierają, a… słowa nie ma. Więc z naszego gardła wychodzi „przydźwięk przygłupa”. Warto takie przydźwięki wytropić, zauważyć i zastępować każdorazowo pauzą. Zapewniam cię, że jest różnica między człowiekiem, który mówi:

Pamiętaj, że na wirusowość yyyy treści wpływa nie jej format, ale to co yyy  treść robi z człowiekiem. Jakie yyyy emocje wywołuje i jak mu pomaga się określić yyy plemiennie.

A człowiekiem, który mówi:

Pamiętaj, że na wirusowość [pauza] treści wpływa nie jej format, ale to co [pauza] treść robi z człowiekiem. Jakie [pauza] emocje wywołuje i jak mu pomaga się określić [plemiennie] plemiennie.

Ten pierwszy wypada na średnio rozgarniętego. Ten drugi na myśliciela, który waży słowa. 

Photo by Ryan Stone on Unsplash