#nawyk_77

Opublikowano Kategorie Tak tylko mówięTagi ,

28.03.2018, budzę się chwilę po 5:00. Za mną siedem i pół godziny dobrego snu. Nie muszę zrywać się od razu. Mam spokojne 20 minut na oddech. Mam też czas na rozgoszczenie się w moim ciele.

Podkładam pod lędźwia twardą poduszkę. Głowę opieram na innej – tak wyprofilowanej, żeby kark był idealnie rozluźniony. Zaczynam inspekcję. Czuję ciężar łydek, ud. Z zainteresowaniem przyglądam się w myślach napiętym stopom. Powoli napięcie odpływa. Przyglądam się brzuchowi. Obserwuję ruchy przepony. Czuję jak pas barkowy otwiera się i jak ramiona opadają na materac.

Całą pełnią odczuwam ciężar głowy na poduszce. Czuję, jak rozluźnia się szyja. Ciężkie gałki oczu. Miękka skóra policzków. Obserwuję siebie całego. Aż po czubek głowy. Gdy odczuwam ból lub napięcie, w spokoju się przyglądam. Napięcie często znika. To mój nawyk. Lubię te kilka minut na ponowne przywitanie się z moim ciałem po nocy. Poza porannymi ćwiczeniami oddechowymi, o których pisałęm, ten nawyk, to ważny element mojego każdego poranka.


Eric Pepper,‎ Katherine Gibney, Catherine HoltMake Health Happen: Training Yourself to Create Wellness, Kendall Hunt Publishing; 2 edition (June 18, 2002)