Doktor Ruszkiewicz: #humans_of_my_life_6

Kiedy byłem mały miałem astmę. Z ostrym przebiegiem. Pamiętam do dziś jeden atak. Miałem może…

728 słów
4 minuty
728 słów
4 minuty

Przed Tobą

728 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
4 minuty
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Pokażę Ci kim dla mnie jest Doktor Ruszkiewicz
  • Zobaczysz wpływ pływania na moje zdrowie

Kiedy byłem mały miałem astmę. Z ostrym przebiegiem. Pamiętam do dziś jeden atak. Miałem może 9 lat. Mieszkaliśmy wtedy kątem u dziadków. Rodzice sprzedali już poprzednie mieszkanie, a na nowy dom trzeba było jeszcze poczekać. Zajmowaliśmy jeden duży pokój, prowizorycznie podzielony na dwa, masywnym ciemnobrązowym regałem. W „pokoju” moim i siostry mieściło się piętrowe łóżko, biurko i mała szafka. W „pokoju” rodziców stała rozkładana kanapa i stół. 

Tego ranka siedziałem sam w części rodziców. To mogła być sobota. Może niedziela. Mama była w kuchni. Z babcią. I nagle poczułem, że się duszę. Wyobraź sobie to. Nabierasz powietrza, by zanurkować pod wodą i nagle orientujesz się, że nie możesz wypłynąć. Powietrza już nie ma. Czujesz tylko ucisk. Potworna panika. Wynurzasz się. Próbujesz wziąć oddech a strumień powietrza zatrzymuje się gdzieś w krtani. I żadną siłą nie możesz go wziąć głębiej. 

Tak się czułem. Ostatkiem sił krzyknąłem „mamo”. Zduszony dźwięk prawie pozbawiony siły samogłosek wypełnionych powietrzem. Mama go słyszy. Przybiega i podaje Berotec. Lek wziewny. Zapisany przez doktor Ruszkiewicz. 

Do doktor Ruszkiewicz nie trafiliśmy od razu. Na astmę chorowałem od szóstego roku życia. Pierwsze kroki skierowaliśmy do poradni na 10 Lutego w Gdyni. Długo tam nie zostaliśmy. Pamiętam, jak potem mama zawsze mówiła, że gdybyśmy nie znaleźli ostatecznie doktor Ruszkiewicz, to tamta pierwsza doktor, z 10 Lutego, leczyłaby mnie sterydami. 

Doktor Ruszkiewicz była inna. Chyba bardzo nowoczesna, jak na swoje czasy. Nie traktowała mojej astmy jak kalectwa. Traktowała ją jak coś, z czym można normalnie dobrze żyć. Leki były. Oczywiście. Ale zaleciła też basen. I tak zacząłem pływać. Dużo. Byłem nawet w reprezentacji juniorów klubu pływackiego Arka. 

Były też nowe, niedostępne nigdzie indziej leki i metody. Czasem trzeba było na nie czekać, bo w latach osiemdziesiątych były sprowadzane z zagranicy. Doktor jednak robiła wszystko dla swoich pacjentów. Przez wiele lat chodziliśmy do niej do przychodni na Wrocławskiej w Orłowie. Wizyty, zabiegi, odczulanie, szczepienia. W końcu astma zelżała. Odpuściła. Wyrosłem z niej. Może dlatego, że ona mnie do tego przekonała. To było takie piękne soft power doktor Ruszkiewicz. Stanowczo-łagodna. Energiczna, ale dokładna. 

Ostatnio, kiedy jechałem autobusem na dworzec, spotkałem ją. Wyglądała dokładnie tak samo jak ta miła postać w białym fartuchu, sprzed 35 lat. Przysiadłem się. Porozmawialiśmy. Poznała mnie od razu. Żywa, energiczna. Mówiła o filmach, na które chodzi do Gdyńskiego Centrum Filmowego z przyjaciółmi. Mówiła o chórze, w którym śpiewa. Rozmawialiśmy też chwilę o mnie. Nie mam pojęcia ile ma lat. Ale była dokładnie taka sama. 

Moja mama czasem spotyka ją na różnych zajęciach w Gdyni. Na gimnastyce, na jodze. Drobna, niska, zwinna. Krótkie, lekko kręcone włosy. Ciemnobrązowe. Od lat te same. 

Czasem widzę ją, jak jedzie samochodem, ulicą Legionów. Jest w sumie moją sąsiadką. Nie wiem, czy jeszcze przyjmuje pacjentów. Ale wiem, że przez całe swoje lekarskie życie pomogła tak wielu. Mi na pewno. Jest jedną z tych lekarek, które słuchały uważnie. Nie wiem, jak by się potoczyły moje losy, gdyby nie ona. Gdyby nie zalecony basen. Gdyby nie odrzucone sterydy. Gdyby nie leki z zagranicy. Gdyby nie bolesne, ale skuteczne odczulanie. 

Są ludzie, którzy nie przyczyniają się do radykalnej zmiany. Są tacy, którzy po prostu miękko i stanowczo kształtują twoje życie. A ty czasem nawet nie wiesz, że to się dzieje. Po latach jednak doceniasz. Jestem wdzięczny. Bardzo. Każdemu lekarzowi, który stawiał mnie na nogi. Szczególnie jednak chyba pamiętam właśnie doktor Ruszkiewicz. W sumie była taką miłą drobną wróżką mojego dzieciństwa. Przebraną za panią doktor w białym fartuchu ze stetoskopem na szyi. 

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pokrewne treści

Pokrewne treści

  • Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiotą. Nie dlatego, że zrobiłem coś źle. Raczej dlatego, że zbyt długo podejmowałem się wszystkiego, co los i inni ludzie mi proponowali. Mówiłem „tak” projektom, realizacjom, artykułom i prośbom o komentarze eksperckie. Zapisywałem się na kolejne kursy. Kupowałem kolejne książki. Planowałem kolejne projekty. A wszystko to prowadziło donikąd, bo…

  • Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś swoimi nawykami. Twoje nawyki są częścią Ciebie — a to kluczowa różnica. Nie jesteś na zawsze uwikłan_ w nawyki, które zdają się budować twoją obecną tożsamość. Możesz mieć nawyk odwlekania na potem ważnych zadań, ale to nie znaczy, że jesteś prokrastynatorem. Możesz mieć nawyk odpalania Netflixa po całym dniu…

  • Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej…

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

4 minuty
728 słów
Doktor Ruszkiewicz: #humans_of_my_life_6 Kiedy byłem mały miałem astmę. Z ostrym przebiegiem. Pamiętam do dziś jeden atak. Miałem może 9 lat. Mieszkaliśmy wtedy kątem u dziadków. Rodzice sprzedali już poprzednie mieszkanie, a na nowy dom trzeba było jeszcze poczekać. Zajmowaliśmy jeden duży pokój, prowizorycznie podzielony na dwa, masywnym ciemnobrązowym regałem. W „pokoju” moim i siostry mieściło się piętrowe łóżko, biurko […]