Nie fetyszyzuj efektów – pomyśl o składnikach dania

W domu nie mam telewizji. Od prawie 20 lat. I bardzo sobie cenię tę nieobecność…

1191 słów
6 minut
1191 słów
6 minut

Przed Tobą

1191 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
6 minut
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  1. Dlaczego fetyszyzowanie efektu (angażująca prezentacja, zwięzła komunikacja) odwraca uwagę od tego, co naprawdę ten efekt buduje – czyli od jakości składników?
  2. Że wartościowość rodzi zaangażowanie, a nie odwrotnie – to, co wartościowe, jest ciekawe, ale to, co ciekawe, nie zawsze jest wartościowe.
  3. Jak przenieść uwagę z „jak to ma wyglądać?” na „co do tego garnka wrzucam?” – w prezentacjach, komunikacji i każdym innym procesie twórczym.

W domu nie mam telewizji. Od prawie 20 lat. I bardzo sobie cenię tę nieobecność w moim życiu. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie oglądam telewizji. Czasem, gdy nocuję w hotelu, włączam TVN Style i oddaję się mojej grzesznej przyjemności. Oglądam „Kuchenne Rewolucje”. W tym programie Magda Gessler bardzo często mówi, że bez dobrych składników nie da się zrobić dobrego dania.

Ja podobnie traktuję pracę nad prezentacjami czy komunikacją podczas szkoleń. Bez dobrych składników nie wyczaruje się dobrej prezentacji czy dobrej komunikacji.

To prosta prawda, której zrozumienie nie przychodzi jednak łatwo.

Czego naprawdę chcemy od prezentacji i komunikacji?

A zrozumieć tę prostą prawdę warto. Dlaczego?

Bo tylko dobre składniki dadzą dobry efekt. Ich dobranie i praca nad ich jakością to klucz. Bez względu na to, czy robisz carpaccio, czy przygotowujesz prezentację.

Gdy pytam osoby uczestniczące w szkoleniach, jakie mają być ich prezentacje, mówią, że powinny być angażujące, ciekawe i że powinny być jak dobry show. Gdy pytam o komunikację, odpowiadają, że ma być zrozumiała, zwięzła, niewzbudzająca domysłów.

Gdy jednak przychodzi do nazywania tego, co sprawi, że prezentacja czy komunikacja będzie miała owe przymioty, bywa gorzej. Tymczasem – podobnie jak w kuchni – tu też potężnie ważne jest to, co wkładamy do garnka.

Fetyszyzowanie skutku – błąd, który psuje nawet dobre intencje

Często, gdy myślimy o ostatecznym efekcie, fetyszyzujemy skutek. I zakładamy, że zaangażowanie odbiorców jest pochodną jakichś sztuczek. Albo, że materiał będzie wartościowy dla słuchaczy, bo będzie ciekawy. Podczas gdy to, co wartościowe, jest ciekawe, jednak to, co ciekawe, nie zawsze jest wartościowe.

Gdy rozważam to fetyszyzowanie skutku (efektu), przypominam sobie zajęcia ze śpiewu i piosenki aktorskiej w Studium Wokalno-Aktorskim im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Tam nauczyłem się, że dobre śpiewanie przychodzi łatwiej, gdy koncentrujesz się na słowach, myślach i emocjach oraz napięciu, które tekst (składnik podstawowy) generuje.

Prezentacja będzie angażująca, gdy zdobędziesz wiedzę o odbiorcach i przygotujesz materiał tak, by odnaleźli w nim siebie. Nie wtedy, gdy będziesz stosować tricki, myki, fortyle, gagi czy sztuczki.

Komunikację o decyzji przygotujesz dobrze tylko wtedy, gdy sama decyzja będzie dobrze przemyślana i poparta faktami. Nie wtedy, gdy będziesz przeszukiwać słownik wyrazów bliskoznacznych w poszukiwaniu pompatycznych synonimów. I na pewno nie wtedy, gdy nasycisz komunikat polukrowanym bełkotem korporacyjnej nowomowy i wysokokalorycznymi i bezwartościowymi przymiotnikami.

Jak pracować na efekt bez fetyszyzowania skutku

Myśl o tym, jak o architekturze wyboru w kuchni. Gessler nie mówi „zrób smaczne danie” – mówi „weź świeże pomidory”. Skutek (smak) jest pochodną procesu, nie celem, który da się osiągnąć na skróty. Oto trzy zasady, które pomagają skupić się na składnikach zamiast na fantasmagorii efektu.

Po pierwsze – zacznij od rozbioru, nie od wizji. Zanim zaczniesz myśleć, jaka ma być prezentacja, rozłóż ją na czynniki pierwsze. Kto będzie słuchał? Jaki problem tych ludzi rozwiązujesz? Jakie fakty masz na poparcie? To są twoje składniki. Dopiero z nich wyrośnie zaangażowanie – albo nie. Jednak przynajmniej będziesz wiedział, dlaczego.

Po drugie – testuj składnik, nie danie. Nie pytaj, „Czy ta prezentacja jest angażująca?” – to pytanie o skutek, na które nie da się odpowiedzieć w trakcie przygotowań. Pytaj: „Czy ten przykład jest konkretny? Czy ta liczba jest aktualna? Czy ta historia dotyczy moich odbiorców?” Każdy składnik możesz zweryfikować osobno. Całości – dopiero na scenie.

Po trzecie – nazywaj to, co robisz, językiem procesu. Zamień „chcę, żeby prezentacja była ciekawa” na „poznam trzy problemy, z którymi mierzy się moja publiczność”. Zamień „komunikacja ma być zwięzła” na „każde zdanie odpowiada na jedno konkretne pytanie odbiorcy”. Język procesu zamienia mglisty cel w serię kroków, które możesz wykonać jeszcze dziś.

Dlaczego składniki wymagają więcej odwagi niż marzenie o owacji

Fetyszyzowanie skutku to tak naprawdę lenistwo wyobraźni. Łatwiej powiedzieć „ma być wow” niż usiąść i zrobić porządny research.

Łatwiej marzyć o owacji na stojąco niż spędzić godzinę na rozmowie z przyszłą publicznością. Składniki wymagają potu. Skutek – jeśli składniki są dobre – przychodzi sam.


Case Study: Jak wygląda dobra prezentacja w praktyce?

Żeby nie pozostawać w sferze abstrakcji, pokażę ci, jak te zasady działają na konkretnym przykładzie. Przygotowuję szkolenie dla młodych ludzi o myśleniu krytycznym. Rozłóżmy je na składniki.

Intencja, czyli po co w ogóle wychodzę na scenę

Nie po to, żeby zaimponować. Nie po to, żeby zebrać dobre oceny w ankiecie poszkoleniowej. Wychodzę, bo chcę pomóc młodym ludziom zbudować nawyki myślenia krytycznego — tak, żeby lepiej nawigowali po skomplikowanej rzeczywistości i podejmowali lepsze decyzje. To jest mój kompas. Gdy podczas przygotowań zaczynam się zastanawiać, czy slajd wygląda wystarczająco ładnie, wracam do tej intencji i pytam: czy to mi w tym pomaga? Najczęściej odpowiedź brzmi: nie.

Wartość, czyli co konkretnie dostaną odbiorcy

Tu nie ma miejsca na mglistość. Odbiorcy dostaną wiedzę o tym, czym jest myślenie krytyczne i kiedy je stosować. Nauczą się budować nawyki, które sprawią, że nie będzie to jednorazowy wysiłek, lecz trwała zmiana. I — co równie ważne — wyjdą z poczuciem pewności siebie w sytuacjach, które wcześniej ich przytłaczały. To są moje składniki. Nie „ciekawe treści” ani „angażujący content”. Konkretne transformacje, które chcę wywołać.

Narracja, czyli jak te składniki łączę

Sama wiedza nie wystarczy — potrzebuję sposobu, w jaki ją podaję. Zamiast wykładu serwuję historię. Przykłady z życia, case studies, wyjaśnianie konceptów przez kontrast i analogię. Storytelling nie jest tu ozdobnikiem — jest nośnikiem. Bo mózg zapamiętuje narrację znacznie lepiej niż definicję.

Wzmocnienie wizualne, czyli slajdy na służbie treści

Slajdy nie są prezentacją. Są wsparciem dla narracji — wzmacniają tylko to, co naprawdę wymaga wzmocnienia. Schemat, gdy relacje między pojęciami są złożone. Obraz, gdy słowo nie wystarczy. Puste miejsce, gdy odbiorca potrzebuje chwili na przetworzenie. Żaden slajd nie istnieje po to, żeby dobrze wyglądał. Istnieje po to, żeby ułatwić rozumienie.

Podanie, czyli praca na całości materiału

Na końcu — i dopiero na końcu — myślę o tym, jak to wszystko złożyć w spójną całość. Jaka jest dramaturgia? Gdzie jest kulminacja? Jak zamykam, żeby zostało? To jest etap, na którym większość ludzi zaczyna. Ja kończę. Bo dobre podanie bez dobrych składników to tylko ładne opakowanie pustego pudełka.


To jest właśnie to, czego Gessler nie powie wprost, ale co widać w każdym odcinku Kuchennych Rewolucji: mistrzostwo nie polega na tym, że masz lepsze sztuczki. Polega na tym, że masz lepsze składniki — i wiesz, po co każdy z nich tam jest.

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pokrewne treści

Pokrewne treści

  • Nie fetyszyzuj efektów – pomyśl o składnikach dania

    Nie fetyszyzuj efektów – pomyśl o składnikach dania

    W domu nie mam telewizji. Od prawie 20 lat. I bardzo sobie cenię tę nieobecność w moim życiu. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie oglądam telewizji. Czasem, gdy nocuję w hotelu, włączam TVN Style i oddaję się mojej grzesznej przyjemności. Oglądam „Kuchenne Rewolucje”. W tym programie Magda Gessler…

  • Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiotą. Nie dlatego, że zrobiłem coś źle. Raczej dlatego, że zbyt długo podejmowałem się wszystkiego, co los i inni ludzie mi proponowali. Mówiłem „tak” projektom, realizacjom, artykułom i prośbom o komentarze eksperckie. Zapisywałem się na kolejne kursy. Kupowałem kolejne książki. Planowałem kolejne projekty. A wszystko to prowadziło donikąd, bo…

  • Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś swoimi nawykami. Twoje nawyki są częścią Ciebie — a to kluczowa różnica. Nie jesteś na zawsze uwikłan_ w nawyki, które zdają się budować twoją obecną tożsamość. Możesz mieć nawyk odwlekania na potem ważnych zadań, ale to nie znaczy, że jesteś prokrastynatorem. Możesz mieć nawyk odpalania Netflixa po całym dniu…

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

6 minut
1191 słów
Nie fetyszyzuj efektów – pomyśl o składnikach dania W domu nie mam telewizji. Od prawie 20 lat. I bardzo sobie cenię tę nieobecność w moim życiu. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie oglądam telewizji. Czasem, gdy nocuję w hotelu, włączam TVN Style i oddaję się mojej grzesznej przyjemności. Oglądam „Kuchenne Rewolucje”. W tym programie Magda Gessler bardzo często mówi, że bez […]