Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością,…

713 słów
4 minuty
713 słów
4 minuty

Przed Tobą

713 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
4 minuty
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

1. **Jak wietnamski mnich ZEN korzysta z internetu** – i dlaczego jego strategia „wejść-znaleźć-wyjść” to coś więcej niż cyfrowy minimalizm (to przejęcie kontroli nad własnym czasem i uwagą).

2. **Dlaczego algorytmy zawsze „wiedzą lepiej”** – i jak wykorzystują exploitation of uncertainty (mechanikę automatu do gier), by zamienić „jeszcze jedną rolkę” w godzinę życia.

3. **Czym różni się „ciekawość” od „wartości”** – i dlaczego feed nigdy nie pokaże Ci tego drugiego (bo jego celem nie jest budować Ciebie, tylko zatrzymać Cię).

4. **4 konkretne techniki strukturalnego oporu** – od wyłączenia autoplay, przez korzystanie z zakładek zamiast feedów, po zasadę „one in, one out” w obserwowanych profilach (czyli jak zostać partyzantem w świecie, który chce zrobić z Ciebie niewolnika uwagi).

Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.
Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej pamiętam jeden dialog, który przytoczyła.

Czy pan wchodzi do sieci?

Otóż na spotkaniu z mistrzem, ktoś zadał mistrzowi pytanie o internet. Ten człowiek był przekonany, że mnich buddyjski z niego prawdpodobnie nie korzysta. To było błędne przekonanie. Mnich odpowiedział, że owszem korzysta. Gdy wie, co chce znaleźć, wchodzi w sieć i gdy tylko to znajdzie, wychodzi. Nie błąka się dalej. Wychodzi spełniony. Bo uważnie zrealizował swój cel.

Tym samym – to już moja myśl – nie realizuje celów tych, którzy internet tworzą. W szczególności tych, którzy zarządzają zbiorową świadomością i kradną uwagę w mediach społecznościowych, które nie są już ani społecznościowe, a mediami nie były nigdy.

Często podczas szkoleń z zarządzania uwagą i korzystania z czasu, przywołuję tę przykład. I mówię, że to jak robienie zakupów z listą. Gdy wiesz, co chcesz kupić, wchodzisz do sklepu, znajdusz to, czego naprawdę potrzebujesz i wychodzisz. Nie tracisz pieniędzy na to, czego nie potrzebujesz. I nie marnujesz też zasobu cenniejszego – czasu.

Wiem, po co to wchodzę!

Gdy wchodzisz „do Internetu”, bo dokładnie wiesz, czego potrzebujesz, masz potencjalnie większą kontrolę nad tym, jak spędzisz swój czas i wydasz uwagę. Nie rozmieniasz się na drobne. I nie stajesz się zbyt łatwo opakowaną wiązką danych, które potem ktoś sprzedaje dalej.
W obu przypadkach nie chodzi o to, żeby nie wchodzić do sklepu i odciąć się od sieci. Chodzi o to, by przejąć w jakimś stopniu kontrolę. Z pewnością nie w pełni, ale zawsze.
Ja od jakiegoś czasu postępuję tak z Instagramem. Zrobiłem przegląd tego, na czym mi zależy i gdy chcę na przykład znaleźć inspiracje i ciekawostki językowe z obszaru portugalskiego, czy włoskiego, po prostu wchodzę na określony czas na wybrane profile. Robię wszystko, by nie wpaść w króliczą norę bez wyjścia i nie zawiesić się na „przeglądaniu rolek”. Bo uznałem, że to mnie nie wzbogaca. Mam coraz mniej czasu. Ty też. Ja chcę czuć, że to ja go odpowiednio budżetuję i wydaję.

Algorytm (nie) wie lepiej!

Algorytmy mają jeden podstawowy cel: zatrzymać Cię jak najdłużej. I używają do tego najprostszego tricku z podręcznika ekonomii behawioralnej – exploatation of uncertainty. Innymi słowy: nigdy nie wiesz, czy następne przewinięcie nie przyniesie czegoś fascynującego. To jak automat do gier – ta sama mechanika, która sprawia, że „jeszcze jedną rolkę” zmienia się w godzinę straconych oczywiście na fascynujące treści o… czym właściwie?

Feed nie pokazuje Ci tego, co wartościowe. Pokazuje to, co ma największą szansę wywołać reakcję – kliknięcie, emocję, zaangażowanie. A to nie to samo. Różnica między „ciekawym” a „wartościowym” to różnica między cukrem a białkiem – jedno daje szybki spike energii, drugie buduje.

Jak stawiać opór?

Zamiast walczyć z samym sobą o siłę woli (którą algorytmy i tak wygrają), zbuduj barierę strukturalną:

  1. Wyłącz autoplay – wszędzie gdzie się da. Niech następny film wymaga od Ciebie decyzji, nie automatyzmu.
  2. Używaj zakładek zamiast feedów – zamiast wchodzić na „stronę główną” YouTube czy TikToka, zapisz konkretne kanały/profile i wchodź bezpośrednio tam.
  3. Ustaw timer widoczny – nie w telefonie, ale fizyczny, na biurku. Minutnik kuchenny. Dźwięk dzwonka to o wiele mocniejszy sygnał stopu niż wibracja w kieszeni.
  4. „One in, one out” – jak z szafą. Chcesz obserwować nowy profil? Odsubskrybuj jeden stary. Feed rośnie tylko wtedy, gdy Ty tego pilnujesz nie rośnie.

Mnich buddyjski miał to łatwiej – prawdopodobnie nie miał TikToka. My musimy nauczyć się być mistrzami ZEN w świecie, który robi wszystko, byśmy mistrzami nie byli.

Photo by Thomas Oxford on Unsplash

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pokrewne treści

Pokrewne treści

  • Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiotą. Nie dlatego, że zrobiłem coś źle. Raczej dlatego, że zbyt długo podejmowałem się wszystkiego, co los i inni ludzie mi proponowali. Mówiłem „tak” projektom, realizacjom, artykułom i prośbom o komentarze eksperckie. Zapisywałem się na kolejne kursy. Kupowałem kolejne książki. Planowałem kolejne projekty. A wszystko to prowadziło donikąd, bo…

  • Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś swoimi nawykami. Twoje nawyki są częścią Ciebie — a to kluczowa różnica. Nie jesteś na zawsze uwikłan_ w nawyki, które zdają się budować twoją obecną tożsamość. Możesz mieć nawyk odwlekania na potem ważnych zadań, ale to nie znaczy, że jesteś prokrastynatorem. Możesz mieć nawyk odpalania Netflixa po całym dniu…

  • Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej…

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

4 minuty
713 słów
Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu? Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej pamiętam jeden dialog, który przytoczyła. […]