Artur Kot: #humans_of_my_life_26

Warunki, które trzeba spełniać, żeby się znaleźć w tym cyklu są następujące. Trzeba być człowiekiem.…

399 słów
2 minuty
399 słów
2 minuty

Przed Tobą

399 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
2 minuty
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Opisze Ci historie relacji z Arturem fotografem i podróżnikiem
  • Zobaczysz czym był nas „Transylwania Express”

Warunki, które trzeba spełniać, żeby się znaleźć w tym cyklu są następujące. Trzeba być człowiekiem. Trzeba w jakiś sposób być obecnym w moim życiu. I trzeba zmieniać świat. Artur spełnia dwa pierwsze. Świat też zmienia. Nie ingerując w niego. Artur bserwuje, dokumentuje. I otwiera oczy na innych ludzi. Podróżuje, fotografuje i opowiada świat. 

Pierwszy raz spotkałem go wiele lat temu. Pracowałem wtedy w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Zbliżało się lato. Martwy dla nas sezon. Artur już chyba na pierwszym spotkaniu zapytał, „Nie chcesz pojechać do Transylwanii?”. Zgodziłem się. I to była jedna z lepszych decyzji w życiu. Zobaczyłem Transylwenię. Poznałem Artura. 

Przeżyliśmy tam wspólnie nasz osobisty „Transylwania Express”. Jedyną kamerą jednak był aparat Artura. Już wtedy robił dobre zdjęcia. Z tej wycieczki zostały mi genialne wspomnienia i kilka dobrych historii. Nie zostały żadne zdjęcia, bo mój aparat, telefon i dokumenty skradziono mi w pociągu, gdy wracaliśmy do domu. Już za polską granicą. W okolicach Rytra. 

Wtedy byłem załamany. Teraz to raczej anegdota. Pamiętam jednak każdą prawie chwile. Zwiedzanie warownych kościołów. Sigishoarę, tanie noclegi, kukurydzę, sprzedawaną prosto z garnka na ulicy. Lęk i niepewność, czy uda się znaleźć nocleg. Radość, gdy udawało się znaleźć pociąg czy autobus. No i zachwyt, gdy po długiej wspinaczce, wchodziliśmy do opuszczonego warownego klasztoru na górze. I byliśmy zupełnie sami. 

Nigdy potem już nie przeżyłem takich wakacji. 

Artur jeździ dalej. Z zapewne lepszym sprzętem. W coraz to nowe miejsca. Rzadko się widujemy. Ale to nie szkodzi. Docierają do mnie wieści, o jego kolejnych przygodach. Jak ta relacja z miesiąca spędzonego na estońskiej „wyspie kobiet” Kihnu

Docierają też wieści o konkursach, w których bierze udział. I zawsze wtedy myślę sobie, że to wspaniale patrzyć, na kogoś kto tak się rozwinął. 

Pamiętam dom rodzinny Artura na Sadybie. Pamiętam jego mamę, tatę i siostrę. I myślę sobie, że fajnie by było jeszcze z nim kiedyś gdzieś pojechać, żeby mi otworzył oczy na świat. Tak, jak wtedy w Transylwanii. 

Artura znajdziesz i polubisz tutaj

Jego relacje i artykuły dla Voyage przejrzysz tutaj

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pokrewne treści

Pokrewne treści

  • Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiotą. Nie dlatego, że zrobiłem coś źle. Raczej dlatego, że zbyt długo podejmowałem się wszystkiego, co los i inni ludzie mi proponowali. Mówiłem „tak” projektom, realizacjom, artykułom i prośbom o komentarze eksperckie. Zapisywałem się na kolejne kursy. Kupowałem kolejne książki. Planowałem kolejne projekty. A wszystko to prowadziło donikąd, bo…

  • Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś swoimi nawykami. Twoje nawyki są częścią Ciebie — a to kluczowa różnica. Nie jesteś na zawsze uwikłan_ w nawyki, które zdają się budować twoją obecną tożsamość. Możesz mieć nawyk odwlekania na potem ważnych zadań, ale to nie znaczy, że jesteś prokrastynatorem. Możesz mieć nawyk odpalania Netflixa po całym dniu…

  • Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej…

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

2 minuty
399 słów
Artur Kot: #humans_of_my_life_26 Warunki, które trzeba spełniać, żeby się znaleźć w tym cyklu są następujące. Trzeba być człowiekiem. Trzeba w jakiś sposób być obecnym w moim życiu. I trzeba zmieniać świat. Artur spełnia dwa pierwsze. Świat też zmienia. Nie ingerując w niego. Artur bserwuje, dokumentuje. I otwiera oczy na innych ludzi. Podróżuje, fotografuje i opowiada świat.  Pierwszy raz […]