Marta Bielawska: #humans_of_my_life

Nie pamiętam, kiedy poznałem Martę. Pamiętam jednak, kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłem. Siedziała w…

733 słowa
4 minuty
733 słowa
4 minuty

Przed Tobą

733 słowa
Ich czytanie zajmie Ci około
4 minuty
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Odkryjesz czym jest tyflopedagogia
  • Zobaczysz czym jest oddanie i empatia na przykładzie Marty Bielawskiej

Nie pamiętam, kiedy poznałem Martę. Pamiętam jednak, kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłem. Siedziała w strefie ciszy. Siódmy wagon w Pendolino i uśmiechała się do mnie. Bezdźwięcznie. Widocznie. Była bardzo skandynawska. Miękkie blond włosy, opalona delikatnie skóra. Jasne oczy. Miękka szarość i błękit.

Potem na messengerze w na Facebooku napisała do mnie, To ja. To ja machałam do ciebie. Nie pamiętam, czy tam (na mesengerze), czy też na żywo, powiedziała mi, że czytała moje fiszki. I że to super pomysł, ale ma jedno zastrzeżenie. Bo zauważyła (słusznie), że są pisane dla mężczyzn. Przynajmniej jeśli brać pod uwagę gramatykę i męskie końcówki. Miała rację. Wziąłem to do serca i od tamtej pory staram się wszystkie treści pisać tak, by nikt nie czuł się wykluczony.

Marta zwróciła mi na to uwagę, jak dobra nauczycielka. Spokojnie, z uśmiechem, konkretnie. Wtedy nawet nie wiedziałem, że ona jest nauczycielką. Niezwykłą.

O tym, jak niezwykłą przekonałem się dopiero niedawno, gdy podeszła do mnie na jednej z konferencji i powiedziała, że przeczytała też książkę „Porozmawiajmy o komunikacji”. I że ta komunikacja, o której piszę – ta, w której zawsze na początku jest sens (meaning) a potem dopiero szczegóły (details) – bardzo jej się przydaje w pracy. W pracy, w której uczy dzieci niewidome i słabowidzące. Czasem pracuje nawet z dziećmi, które utraciły wzrok i słuch.

Gdy Marta opowiada mi o specyfice swojej pracy, czuję, że granice mojej empatii poznawczej się kurczą. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to jest stracić słuch i wzrok. Dwa ze zmysłów, które są dla mnie tak oczywiste. Jak to jest mieć dotyk, smak i węch. A nie mieć dwóch pozostałych zmysłów. Gdy wrócę do domu, na kilka minut postaram się to zrozumieć. Zakładam słuchawki izolujące mnie zupełnie od świata dźwięku i zamykam oczy. Doświadczenie jest porażające. Ja mam tak kilka minut. Podopieczni Marty, czasem całe życie.

Nie wiem, czy Marta widziała film „Cudotwórczyni” z 1960 roku. Bohaterką jest Helen Keller, która, gdy miała niespełna dwa lata utraciła wzrok i słuch. Drugą bohaterką (po dwakroć) jest Anna Sulivan, nauczycielka z Instytutu Perkinsa dla Niewidomych w Watertown. Helen Keller dzięki niej, a także dzięki swojemu uporowi, ukończyła studia z wyróżnieniem, napisała książkę i stała się sławna na całym świecie.

Marta bardzo chciała do Watertown pojechać. I pojechała. Została stypendystką Educational Leadership Programe w Watertown.

Marta uczy w Polsce. Ale uczy też w Afryce. W Ghanie uczyła, jak pracować z niewidomymi i słabowidzącymi dziećmi. Opanować brajla pomagały… wytłoczki do jaj, kamyczki, orzechy i gumki do włosów.

W filmie „Cudotwórczyni”, z 1960 roku, jest taka scena: Anna Sullivan, owa nauczycielka z Instytutu Perkinsa dla Niewidomych w Watertown, prowadzi Helen do pompy z wodą. Na jedną jej dłoń leje wodę, a na drugiej kreśli jakieś znaki. Powtarza to do skutku. I w końcu Helen pojmuje, że te znaki oznaczają litery, które układają się w słowo „woda”. Jedno słowo, tyle cierpliwości. Tyle uporu. Tyle piękna w nauczaniu. I w nauczeniu.

Marta pewnie nie wie, że gdy pracowałem w Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym, wydaliśmy tam książkę Renate Walters, „Tyflopedagogika”. Wtedy nie zwróciłem na tę książkę uwagi. Wstyd się przyznać. Nie wiedziałem nawet, czym jest tyflopedagogika. Teraz już wiem. I wiem, kto akurat dla mnie jest twarzą tyflopedagogiki.

Marcie dziękuję za to, że dała mi lekcję pokory. Piszę już teraz dla mężczyzn i kobiet. I poszerzyłem nieco granice mojej empatii poznawczej. Dziękuję też Marcie za każdą rozmowę. Najczęściej cudnie przypadkową. Ale zupełnie nie small talkową.

Marta ukończyła studia magisterskie na kierunku tyflopedagogika w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Jest absolwentką Akademii Menedżerów III sektora w Collegium Civitas w Warszawie. Obecnie, w trakcie studiów doktoranckich w Warszawie.


http://www.bielawskamarta.com

 

 

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pokrewne treści

Pokrewne treści

  • Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiotą. Nie dlatego, że zrobiłem coś źle. Raczej dlatego, że zbyt długo podejmowałem się wszystkiego, co los i inni ludzie mi proponowali. Mówiłem „tak” projektom, realizacjom, artykułom i prośbom o komentarze eksperckie. Zapisywałem się na kolejne kursy. Kupowałem kolejne książki. Planowałem kolejne projekty. A wszystko to prowadziło donikąd, bo…

  • Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś swoimi nawykami. Twoje nawyki są częścią Ciebie — a to kluczowa różnica. Nie jesteś na zawsze uwikłan_ w nawyki, które zdają się budować twoją obecną tożsamość. Możesz mieć nawyk odwlekania na potem ważnych zadań, ale to nie znaczy, że jesteś prokrastynatorem. Możesz mieć nawyk odpalania Netflixa po całym dniu…

  • Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej…

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

4 minuty
733 słowa
Marta Bielawska: #humans_of_my_life Nie pamiętam, kiedy poznałem Martę. Pamiętam jednak, kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłem. Siedziała w strefie ciszy. Siódmy wagon w Pendolino i uśmiechała się do mnie. Bezdźwięcznie. Widocznie. Była bardzo skandynawska. Miękkie blond włosy, opalona delikatnie skóra. Jasne oczy. Miękka szarość i błękit. Potem na messengerze w na Facebooku napisała do mnie, To ja. To […]