Twarze, widzę twarze! Czyli pareidolia i Matka Boska: #błędy_poznawcze_6

Buzię widzę w tym tęczu! – zakrzyknęła kiedyś pewna Pani. Nagranie z tym podniosłym, pełnym miłości…

759 słów
4 minuty
759 słów
4 minuty

Przed Tobą

759 słów
Ich czytanie zajmie Ci około
4 minuty
Jeśli zdecydujesz się powiedzieć tak temu tekstowi, dowiesz się:

  • Przeczytasz jak działa apofenia i pareidolia
  • Odkryjesz dlaczego apofenia wykształciła się u ludzi
  • Przedstawię Ci możliwości manipulacji poprzez paraidolię
  • Zapamiętasz aby zawsze zachować sceptycyzm

Buzię widzę w tym tęczu! – zakrzyknęła kiedyś pewna Pani. Nagranie z tym podniosłym, pełnym miłości do własnego objawienia rozeszło się potem wirusowo. I było podstawą niezłej szydery. A ja wam powiem, że ta pani jest człowiekiem i jak każdy człowiek ma tendencję do apofenii. A także do jej szczególnej formy – pareidolii.

Ludzki umysł lubi doszukiwać się wzorów. Wszędzie. Czasem te, które odnajdzie rzeczywiście są ze sobą powiązane. Czasem totalnie nie. Tę tendencję do nieuzasadnionego dostrzegania zależności i znaczeń w otoczeniu po raz pierwszy opisał niemiecki neurolog i psychiatra Klaus Conrad. W 1958 roku po raz pierwszy opisał zjawisko apofenii. Określił ją jako „nieumotywowane dostrzeganie związków”, któremu towarzyszy „specyficzne doświadczanie nienormalnej znaczeniowości¨. Tylko, że Conrad odnosił się do swoich badań nad schizofrenikami. 

W jego mniemaniu były to urojenia i nadinterpretacje elementów rzeczywistości typowe na dla chorych na wczesnym etapie schizofrenii.

Szwajcarski psycholog Peter Brugger, który upowszechnił to pojęcie w języku angielskim, przedstawia je jednak jako błąd w naszym systemie poznawczym i naturalną tendencję do szukania wzorów w przypadkowych informacjach.

Nasze umysły w toku ewolucji zmieniły się w maszyny skutecznego rozpoznawania wzorów, aby dostrzegać to, co istotne w kaskadzie informacji – od zarysu sylwetki drapieżnika czyhającego w trawie, po długofalowe przewidywanie rezultatów naszych działań. Apofenia – jak wiele innych błędów poznawczych – jest efektem ubocznym, który sprawia, że nasze mózgi często nie są w stanie odróżnić wzorów prawdziwych od urojonych.

Gdy się dobrze zastanowimy wszelkie błędy poznawcze – od stereotypów przez heurystykę reprezentatywności po apofenię właśnie – były (i czasem są) nam potrzebne. By przeżyć musieliśmy działać szybko i myśleć intuicyjnie. Szczególnie w sytuacji zagrożenia. Lepiej było odkrywać wzorce tam gdzie ich nie ma. I na przykład dostrzec wzorzec sylwetki tygrysa. Nawet jeśli to był tylko krzak w kształcie tygrysa. Czyli lepiej dla nas było popełniać błąd drugiego rodzaju (ang. false negative).

Podobnie teraz twój mózg w ciemnym lesie podpowiada ci, że kształt, który widzisz to wąż, a nie patyk. Albo człowiek, a nie dorodny jałowiec. 

Powszechnym przejawem apofenii jest tzw. pareidolia, czyli oparta na złudzeniu zniekształcona percepcja obrazów i dźwięków. Niektórzy dostrzegają twarz Jezusa na pizzy, Matkę Boską na szybie w Zabrzu-Kończycachoko Boga w kosmicznej mgławicy. Inni usłyszą w tekście piosenki nawoływanie do wielbienia szatana. Ktoś dostrzeże na wizerunku z banknotu diabła we włosach Elżbiety II. 

Najłatwiej dostrzegamy twarze, bo nasz mózg od zawsze był trenowany do rozpoznawania odpowiedniego ustawienia dziur i kresek i klasyfikowania ich jako twarz. 

Twarzy trudno nie dostrzec w kontakcie w ścianie, czy przeciętej na pół papryce. Tak samo pewnie nietrudno dostrzec twarzy Jezusa w spalonym toście. Jeśli jeszcze dodamy do pareidolii motywowane rozumowanie, to otrzymamy gotowy przepis na manipulacje. Szczególnie w obszarze iluzji, cyrku i religii. Nie chcę nikogo urazić. Po prostu wszystkie objawione na szybach Matki Boskie to po prostu zacieki, w których rozpoznajemy postać, bo taki błąd popełnia nasz mózg. A ponieważ mózg bardzo chce wierzyć, że spotkało go coś podniosłego, to zaczyna w tym dostrzegać cud. A jeśli na cudzie można zyskać, to tym bardziej będzie argumentować, że to jednak objawienie, a nie przypadkowa plama. 

Sam jestem osobą wierzącą, ale jako cud postrzegam raczej całość stworzenia a nie postać Jezusa na spalonym toście. Tak samo jak w zdjęciu przedstawiającym UFO w pierwszej kolejności dostrzegę UFO, ale potem zrozumiem, że bardziej prawdopodobne jest to, że ktoś po prostu rzucił w powietrze kołpak… i zrobił zdjęcie. Zresztą doskonale to tłumaczy Michael Shermer

Sama pareidolia nie jest niczym złym. Jest po prostu efektem dostrzegania wzorców tam gdzie ich nie ma. Jednak rozszerzona o interpretacje mistyczne może być groźna. Więc gdy następnym razem ktoś zobaczy boską interwencję w toście lub usłyszy szatańskie wersety, to uspokój, że to tylko szczególna forma apefonii – pareidolia. I powiedz, że może wykorzystać cudniejszą jeszcze właściwość naszego umysłu – myślenie krytyczne. 

Komentarze

Proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w komentarzach.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Pokrewne treści

Pokrewne treści

  • Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiota. Czyli jak odzyskać skupienie przez eliminację?

    Jestem idiotą. Nie dlatego, że zrobiłem coś źle. Raczej dlatego, że zbyt długo podejmowałem się wszystkiego, co los i inni ludzie mi proponowali. Mówiłem „tak” projektom, realizacjom, artykułom i prośbom o komentarze eksperckie. Zapisywałem się na kolejne kursy. Kupowałem kolejne książki. Planowałem kolejne projekty. A wszystko to prowadziło donikąd, bo…

  • Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś sumą swoich nawyków

    Nie jesteś swoimi nawykami. Twoje nawyki są częścią Ciebie — a to kluczowa różnica. Nie jesteś na zawsze uwikłan_ w nawyki, które zdają się budować twoją obecną tożsamość. Możesz mieć nawyk odwlekania na potem ważnych zadań, ale to nie znaczy, że jesteś prokrastynatorem. Możesz mieć nawyk odpalania Netflixa po całym dniu…

  • Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Czy mistrz ZEN korzysta z Internetu?

    Moja przyjaciółka pojechała kiedyś na kilkudniowe spotkanie z jednym z wietnamskich mistrzów ZEN. Wiedziona ciekawością, chciała zobaczyć jak techniki uważności, medytacji i wschodniej tradycji buddyjskiej, mogą wzbogacić jej praktykę terapeutyczną, a także nią samą.Gdy wróciła, ja z ciekawością wypytywałem ją o szczegóły. Z wszystkich, którymi się ze mną podzieliła, najlepiej…

Książki, które do tej pory napisałem, by podzielić się wiedzą i praktykami

Napisałem 8 książek – w tym nagrodzony bestseller „Sapiens na zakupach”. Oraz anglojęzyczny „Life’s a pitch”. Każdą książkę piszę, by przekazać wiedzę, ale także, by sam się czegoś nauczyć. Każda książka to dla mnie przygoda i wielkie wyzwanie. Mam nadzieję, że dla ciebie będzie przede wszystkim tym pierwszym.

4 minuty
759 słów
Twarze, widzę twarze! Czyli pareidolia i Matka Boska: #błędy_poznawcze_6 Buzię widzę w tym tęczu! – zakrzyknęła kiedyś pewna Pani. Nagranie z tym podniosłym, pełnym miłości do własnego objawienia rozeszło się potem wirusowo. I było podstawą niezłej szydery. A ja wam powiem, że ta pani jest człowiekiem i jak każdy człowiek ma tendencję do apofenii. A także do jej szczególnej formy – pareidolii. Ludzki umysł lubi […]