Tęsknię za Barceloną…

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

Nie bez powodu tęsknię – to były chyba moje ostatnie naprawdę niesamowite wakacje. 2006 rok, sierpień. Poleciałem po pańsku na bogato Lufthansą, żeby nie musieć telepać się z Girony z biedotą… I od razu się zakochałem w tym mieście. Mieszkałem W barrio gotico i w Raval. Codziennie rano szukałem miejsca, gdzie można się napić kawy i zjeść śniadanie (bo w Katalonii się śniadań nie jada) i codziennie jechałem na plażę, gdzie wypijałem wiadro Mohito. To były te czasu, kiedy Euro było po 3,20 i nikt nie przeczuwał nadchodzącego kryzysu. Lekką ręką można było pańskim gestem szastać gotówą i pożerać tapas i popijać gimlety. Było cudnie i jeszcze tam kiedyś wrócę. Choćby po to, żeby odwiedzić mój ulubiony… kościółek.