TEDx Gdańsk – moje refleksje

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

6.12.2012 miałem zaszczyt, przyjemność, radość i co tam jeszcze można mieć, wystąpić na pierwszej edycji Gdańskiego TEDx. Fanem samej idei jestem od dawna. Z tym większą radością przyjąłem jeszcze w sierpniu zaproszenie. Wtedy byłem spokojny, wiedziałem o czym będę chciał mówić, miałem w głowie pewną wizję tego jakie wątki chcę przedstawić… Mijały miesiące i nagle pojawił się lęk. Im więcej obejrzanych prelegentów, im więcej niewiarygodnych idei, które naprawdę zmieniają świat, tym bardziej moja propozycja wydawała mi się nieistotna, a kompetencje niewystarczające. Potem nadszedł ostateczny czas konfrontacji ze sobą i swoimi wizjami – przygotowanie prezentacji i przejście w etap kreacji. Przygotowanie prezentacji zawsze mnie uspokaja – pozwala nadać strukturę myślom, zakorzenić wątki. Najbardziej jednak uspokoiło mnie spotkanie z wspaniałą, energetyczną grupą młodych ludzi z Toastmasters. Dostałem od organizatorów szansę wypróbowania sił i zaprezentowania przedpremierowego moich idei przed nimi. I było niesamowicie. Do dziś mam od nich wszystkie notatki z informacjami zwrotnymi na temat wystąpienia. Potem zaś przyszedł sam czwartek 6.12.2012. Zaraz po pracy pojechałem do Gdańskiego Teatru Miniatura, gdzie wraz z innymi prelegentami miałem okazję oswoić się ze sceną. No i po próbie przyszedł czas na wystąpienia. Nie pamiętam w sumie jak było i co czułem… Mogę tylko przypuszczać, że to co zawsze – lekki niedosyt. Przecież zawsze może być lepiej ciekawiej. I mówię tu oczywiście o moim wystąpieniu, bo wszystkie pozostałe żadnego niedosytu nie pozostawiły. Co chyba mnie najbardziej ucieszyło, to fakt, że całkiem chyba przypadkowo główne wątki poszczególnych wystąpień w piękny sposób się przeplatały. I to chyba było najpiękniejsze. Ludzie z różnych dziedzin, z różnymi pomysłami na życie, mówiący ze swoich perspektyw o przekraczaniu barier. Czekam na filmy z wystąpień, choć wiem, że swój będę oglądał jak surowy sędzia…