#tak_tylko_mówię_62

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

18.01.2017, pod udostępnionym przez znajomą postem z moim blogowym wpisem o równowadze i poświęceniu, komentarz: zrezygnować z alkoholu, NEVER. Komentarz nawiązuje do słów znajomej, która zachęca, by zrezygnować albo ograniczyć alkohol. Dla mnie rachunek był prosty. Zrezygnowałem z picia, bo to, co zyskiwałem pijąc, długofalowo nie było ważniejsze niż to, co zyskuję nie pijąc. Prosty rachunek. Każdy może go zrobić sam.

12.06.2014, prowadzę szkolenie dla nauczycieli. Podczas przerwy kawowej organizatorka zachęca do zjedzenia ciasta. Nie widzę potrzeby i odmawiam, mówiąc, że nie jem słodyczy. Patrzy na mnie zdziwiona i mówi: jak się można tak katować? Postrzega rezygnacje, jako poświęcenie, katowanie się. Mękę. Taką, która pozbawia nas drobnych przyjemności. Ja widzę, że rezygnując z cukru, długofalowo zyskuję więcej niż drobne przyjemności. Nie odczuwam też bólu związanego z tą stratą.

Zmiana nawyków dla wielu osób wiąże się z poświęceniem. Rezygnacja równa się męka. Ja wolę najpierw zadać sobie pytanie, co naprawdę daje mi dany nawyk. Czy piję, by się odprężyć? Czy dlatego, by być socjometryczną gwiazdą? Czy jem cukier tylko dlatego, by poczuć nagły wyrzut dopaminy? Czy może dlatego, że w moim domu zawsze jadło się coś słodkiego. A potem zastanawiam się, czy to co mi daje nawyk jest ważne i czy mogę to poświęcić, by coś zyskać. I sprawdzam, czy się zbyt często nie samousprawiedliwiam.


Kelly McGonigal, Siła woli. Wykorzystaj samokontrolę i osiągaj więcej!, Wydawnictwo Helion

Piotr Bucki, Naukowe sekrety motywacji, Wydawnictwo Cztery Głowy