MY 1O TECH LOVES OF 2012

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

Koniec roku – bez podsumowań się nie obejdzie. Ja jednak nie będę pisał o Euro, trotylu, Olimpiadzie, spermie Olewnika, Siwiec, Grycankomanii, czy Dodzie w wannie. Napiszę o moich ulubionych dziesięciu tech rzeczach, które sprawiają, że moje życie jest piękne, łatwe i przyjemne jak piosenki Feela. Tak na serio, to przyznaję, że technologia zmienia moje życie – najczęściej na dobre, choć czasem mam wrażenie, że rację ma Sherry Turkle, która w swoim wystąpieniu na TEDx wykazuje zagrożenia, które niesie technologia. Tak czy inaczej, ze świadomością zagrożeń opowiem Wam o moich dziesięciu miłościach. Niektóre wróciły, niektóre się dopiero pojawiły, inne odkryłem zupełnie na nowo. Wszystkie żyją w zgodzie, choć czasami kłócą się o moje względy.

1. iPad mini – totalnie zdetronizował iPada (nawet nowego). Gdybym wiedział, że będzie wersja mini, to nigdy nie kupowałbym tej wielkiej cegły. Wielkość idealna, waga genialna. Po prostu love @ first sight.

2. iPhone 5 – długo się wahałem, długo odwlekałem tę wątpliwą przyjemność położenia na stole 3 kafli w zamian za kolejnego. Pech (szczęście?) chciał, że 4s padł na podłogę i nie przeszedł crash testu. No i trzeba było kupić bezwarunkowo. Nie żałuję. Może szału nie ma, ale jeśli chodzi o kilka aspektów (komfort rozmowy, zdjęcia, panorama) to naprawdę miło. Siri nadal mnie wzrusza tak bardzo jak kariera Siwiec, ale… niech sobie będzie.

3. Evernote – powrót syna marnotrawnego. Nigdy nie mogłem zakumać o co chodzi z tą aplikacją, dopóki nie zacząłem jej po prostu używać – nałogowo! Koniecznie jednak trzeba mieć evernote webclip jako rozszerzenie Chrome. Inaczej ta cała zabawa nie ma sensu.

4. Feedly – wygrało z Flipboardem. W sumie sam nie wiem dlaczego – może dlatego, że przewracanie kartek jest może i fajne, ale mało użytyczne. Tak czy inaczej każdy dzień rozpoczynam od przejrzenia feedly i mocnej kawy jeszcze w łóżku. Zachowuję, wysyłam, czytam i mogę wstawać.

5. Pages – nie wiem jak można zarządzać skutecznie 16 Fanpage’ami bez tej aplikacji. Srsly – próbowałem Hootsuite, Buffera, ale i tak okazało się, że rozwiązanie najbliższe facebookowi jest najskuteczniejsze. Dobrze się sprawdza na iPadzie i iPhonie. Podaje statystyki i pozwala na szybką moderację społeczności, a o to przecież chodzi.

6. Ted – Teda każdy zna, ale ja zakochałem się w aplikacji na iOS. Oglądam, zachowuję, przeszukuje i inspiruję się zarówno na iPhonie jak i na iPadzie. A o tym, że warto, to chyba nikogo nie muszę przekonywać.

7. Devour – można lubić YouTube, ale zakochać się można w Devour. To zbiór mega pięknych i inspirujących video w ładnym „opakowaniu” czytelnego interfejsu. Obok Vimeo moja ulubiona aplikacja z video treściami.

8. Gmail for iOS – zrezygnowałem w ogóle z innego narzędzia do odbierania poczty na urządzeniach mobilnych. Google mnie totalnie uszczęśliwiło tą aplikacją z czytelnym, pięknym interfejsem i wspaniałymi kolorami. Widać, że się przeprosili z designem i zaczęli go brać na poważnie.

9. Clear – no i wreszcie ktoś zrobił aplikację dla mnie z możliwością zapisywania zadań! I tylko tyle, bo tylko tyle mi było potrzebne. Szybko zapisać i szybko wrócić – bez list, bez przypomnień, bez edycji, bez dat. Dokładnie tak jak potrzebuję. Kocham Clear.

10. WordPress – prowadzenie tego bloga stało się możliwe dzięki fachowcom z fachowo.co i wordpressowi. Totalnie kocham i pozostanę wierny. Najlepsze narzędzie jakie znam, poza oczywiście dedykowanymi CMSami. Plus za świetną aplikację mobilną, dzięki której mogę postować on-the-go. Czad.

To by było na razie na tyle. Kocham technologię i czekam na następne rzeczy, które sprawią, że moje życie będzie fajniejsze niż cycki Natali, dieta Marty i cała reszta fajności.