Muszę! O tym jak przekonania i status quo bias kształtują nasze życie.

Opublikowano Kategorie Lifestyle, Psychologia, Tak tylko mówięTagi , , , , , , ,

Nie mam złudzeń. I nie chcę ich mieć. Mam ograniczony wpływ na rzeczywistość. Wbrew temu, co niektórzy górniakują, grzesiakują czy jakóbiakują nasze myśli nie kształtują rzeczywistości. Przekonanie płakoziemców o tym, że ziemia jest płaska nie wpływa na kształt ziemi. Przekonanie, że wirusa HIV nie ma, nie sprawia, że on znika. I że podczas przygodnego seksu się nie zarazimy (pozdro dla Fidesu).

To samo dotyczy przekonania z wczesnych lat dziewięćdziesiątych, że HIV dotyka patologii, narkomanów i homoseksualistów i jest karą Boga za grzechy Gomory. To przekonanie też nie zmienia rzeczywistości, która zdaje się mieć w dupie nasze przekonania. Bogaci heteroseksualni mężczyźni też chorowali.

Mam ograniczony wpływ na rzeczywistość.

Mam jednak wpływ na swoje przekonania. Ty też. Chyba, że masz przekonanie, że nie można przekonań zmieniać. Wtedy lepiej nie czytaj dalej. To nie ma sensu.

Przekonania możemy weryfikować. Sprawdzać czy są prawdziwe, czy nie. Wymaga to odwagi, szczerości wobec siebie i motywacji, by zmierzyć się z tym, jak świat wygląda naprawdę.

Przekonania weryfikujemy na przykład podczas moich szkoleń z nawyków pracy głębokiej. Większość uczestników ma na przykład przekonanie, że dzień musi rozpoczynać od przejrzenia maili. Niekoniecznie od pracy na mailach. Koniecznie od zaspokojenia ciekawości i zdławienia poczucia niepewności.

Równocześnie mają świadomość, że rozpoczynanie od maili, często rozbodźcowuje i nie daje szansy na głębsze skupienie po obrobieniu bieżączki. Tę świadomość wzmacniamy zweryfikowaną wiedzą (evidence-based knowledge).

To oznacza, że ich silne przekonanie o tym, jak powinien wyglądać początek dnia, stoi w sprzeczności z tym jak „warto żeby wyglądał początek dnia, jeśli chcę pracować w skupieniu”.

To z kolei znaczy, że przekonanie negatywnie wpływa na ich życie (zawodowe w tym przypadku).

Taka już natura przekonań. Są silne. Wpływają na nasze życie. Często wręcz warunkują. Są jak urok. Przekleństwo. Nie rzuca ich jednak zła wiedźma, czy cyganka. Rzucamy je na siebie sami. Lub rzuca je na nas środowisko.

Jak przed tym zaklęciem uciec? Zweryfikować przekonanie. Zadać sobie pytanie, skąd wiem, to co wiem. Na przykład:

Skąd wiem, że muszę rozpoczynać dzień od sprawdzenia skrzynki?

Jeżeli odpowiedź na to pytanie brzmi – ponieważ takie zapisane zasady obowiązują w moim zespole i zostałem o tym poinformowany pierwszego dnia pracy, to spoko. Chociaż zawsze można jeszcze zapytać o sens i celowość tych zasad.

Jeżeli jednak odpowiedź brzmi – bo wszyscy tak robią albo przecież wiadomo, że tak trzeba lub bo dzięki temu lepiej planuję dzień – warto weryfikować dalej i zapytać odpowiednio:

Skąd wiadomo, że wszyscy tak robią i skąd wiadomo, że akurat w tym przypadku to, co robią wszyscy jest dobre?

Skąd wiadomo, że tak trzeba?

Skąd wiadomo, że dzięki temu lepiej planuję dzień?

Weryfikowanie polega właśnie na takim zadawaniu sobie pytań. Na terapii robisz to z terapeutą. Poza nią – możesz samodzielnie. Tylko uważaj na swoją potrzebę obrony przekonań. I na samooszukiwanie się. Czyli na wymyślanie argumentów – tylko po to, żeby obronić status quo.

Naukowcy z University College London, zajmujący się badaniem połączeń nerwowych w mózgu, twierdzą, że im trudniejsza decyzja, przed jaką stoimy, tym bardziej prawdopodobne jest, że pozostaniemy bierni, nie podejmiemy działania.

A zmiana przekonania to decyzja trudna. Często oznacza porzucenie części „prawdy” o nas samych. Tendencja do status quo jest „zaszyta” w mózgu. Zespół z z University College London przeprowadził badanie, w którym uczestnicy podejmowali decyzje w serii prostych scenariuszy wyświetlanych na ekranie komputera. Ich mózgi były skanowane za pomocą rezonansu magnetycznego.

Wyniki pokazały stałą tendencję do reakcji domyślnych. Badani wykonywali czynności wynikające z przyzwyczajenia lub będące konsekwencją poprzedniego zadania. To z kolei prowadziło do obiektywnie złych decyzji. W miarę jak zadanie stawało się coraz trudniejsze, błędy były wyraźniejsze. W przypadkach, gdy uczestnicy rezygnowali z opcji domyślnych aktywowało się u nich podwzgórze. Obszar mózgu, który jest częścią układu limbicznego – odpowiedzialnego za regulację zachowań emocjonalnych

Tendencje do zachowania status quo (status quo bias) są szczególnie widoczne u osób, które muszą dokonać ważnej zmiany w życiu. Na przykład zmiany nawyku. W tym zmiany sposobu pracy.

Tendencję do obrony status quo i domyślnego stanu widzę podczas wielu szkoleń. Sam u siebie ją zauważam! Od jakiegoś czasu świadomie jednak temu status quo się przyglądam. I wyliczam jego koszty.


Przekonania kształtują nasze życie. Codzienne funkcjonowanie. Jeśli masz przekonanie, że musisz reagować na każde powiadomienie na Teams czy Slacku, to najpewniej masz już wyrobiony nawyk. I jak pies Pawłowa reagujesz na każdą czerwoną kropkę w rogu ikony aplikacji. Ten nawyk może stać w sprzeczności z twoim zamierzeniem – na przykład chęcią efektywnej skupionej pracy. Deklaratywnie chcesz się zmienić. Ale na przeszkodzie stoi przekonanie. I domyślne status quo – robię tak od zawsze i jakoś żyję.

Tu kluczowe jest słowo jakoś.

Pracę nad sobą zaczynam od przyjrzenia się swoim przekonaniom. Obojętnie czy chodzi o przekonanie, że po kawie jestem bardziej skupiony czy przekonanie, że pomodoro to nie technika dla mnie. Tak samo pracuję z klientami. I też mierzymy się z różnymi przekonaniami. Na przykład:

multitasking sprawia, że pracuję sprawniej i robię dobrze dwie rzeczy na raz;
na moje skupienie nie ma wpływu obecność smartfona i zerkanie co jakiś czas na powiadomienia;
mam podzielną uwagę i potrafię słuchać co się dzieje na spotkaniu i jednocześnie czytać i wysyłać maile.

Te przekonania zweryfikowała już nauka. Multitasking to multislacking. Smartfon nawet odwrócony ekranem do dołu wywołuje skoki kortyzolu a podzielna uwaga to mit. Mamy umiejętność przerzucania uwagi endogennej, a nie jej dzielenia.

Możesz oczywiście weryfikować je samodzielnie. I przeprowadzić eksperymenty, które pozwolą ci to zweryfikować. Wtedy jednak musisz uważać na metodologię i na motivated reasoning, confirmation bias oraz tak zwane cherry picking.

Praca nad tymi przekonaniami to początek. Chyba najtrudniejszy. Gdyby ludzie bronili klimatu czy praw człowieka z taką siłą z jaką bronią swoich przekonań, to świat byłby pięknym miejscem. Zwłaszcza, że często z większą siłą bronimy tego, co niezweryfikowane, niż tego co sprawdzone i zweryfikowane przez naukę.

Może dlatego, że nauka i weryfikowanie rzeczywistości metodą naukową to domena ludzi z tzw. growth mindset. A obrona przekonań to z kolei specjalność fixed mindset. No i teraz mam pytanie – czy masz przekonanie, że lepiej być badaczem zwiadowcą, który jest ciekawy świata i siebie i który nie boi się, że okaże się że jego zestaw przekonań ma ważność zeszłorocznych talonów na Świeżaki. Czy może sądzisz, że twoje wszystkie przekonania są prawdziwe i nie ma potrzeby ich zmieniać. Za to warto i bronić za wszelką cenę. Nawet za cenę osunięcia się w otchłań absurdu i odpowiadania na każde pytanie prostym – tak jest bo ja tak uważam. I koniec!


Kahneman, D.; Knetsch, J. L.; Thaler, R. H. (1991). „Anomalies: The Endowment Effect, Loss Aversion, and Status Quo Bias”. Journal of Economic Perspectives. 5 (1): 193–206.

Bas Verplanken, Jie Sui, Habit and Identity: Behavioral, Cognitive, Affective, and Motivational Facets of an Integrated Self, Front Psychol. 2019; 10: 1504. Published online 2019 Jul 10.

How Your Beliefs Can Sabotage Your Behavior written by JAMES CLEAR

Photo by Tijana Drndarski from Pexels