Młodzi nie są tacy źli, czyli refleksje po wykładach kilku…

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

Odkąd stałem się dziadkiem leśnym, od którego starsza jest tylko Cher i Pani Czubaszek, zewsząd słyszę narzekania na młodzież. Jest to normalny mechanizm ewolucyjny i z tego co wiem, to na tabliczkach i papirusach, które pozostawiły po sobie antyczne cywilizacje, głównym motywem jest hejtowanie młodych przez starych i na odwrót. Ja się wyłamuję, bo wiem, że młodzi są fajni. Nie zrozumcie mnie źle – nie są fajni tylko dlatego, że mają lepszą cerę niż ja i metabolizm, dzięki któremu mogą zamawiać zestaw powiększony a ja w Macu muszę delektować się wodą i liściem sałaty. Otóż nie – młodzi są fajni, bo nie wiedzą, że czegoś nie potrafią i są doskonali w swej bezczelności. O ile oczywiścię młodość i bezczelność wykorzystają. Ostatnio miałem okazję wykładać różne swe starcze mądrości grupom ludzi, którzy stadnie mogliby być moim potomstwem. I po tych spotkaniach niektórzy z nich bezczelnie do mnie podchodzą i pytają. O różne sprawy, ale coraz częściej mówią, że mają pomysł i chcą robić interenety. To mnie mega cieszy, nawet bardziej niż widok Siwiec w reklami preparatu do wybielania odbytu. Bo takie będą Rzeczypospolite jakie młodych pomysły i postawy. To są ludzie, którzy nie siedzą na wykładach stremowani jak Grycanka  przed treningiem osobistym. To są ludzie, którzy uważają, że mogą sobie dobrze i poważnie ze mną pogadać jak równi z równym. I zawsze będę ich do tego zachęcał, bo moim manifestem patriotycznym jest tak uczyć i motywować, żeby w Polsce byli fajni ludzie z fajnymi projemtami, które zmiażdżą Dolinę Krzemową. F@©k yeah!