Kocham Kylie

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

Kylie zawsze była słodką księżniczką pop. Niższa, mniej wulgarna, mniej odważna, mniej prowokująca. Bezpieczna i słodka jak pop. Przewidywalna, ale przez to nie mniej inspirująca. Wszyscy zauważyliśmy, że kariera Cher trwa już dłużej niż cywilizacja zachodniochrześcijańska, że Madonna siedzi na tronie królowej pop dłużej niż królowa Victoria szefowała imperium brytyjskiemu, ale nie wszyscy zauważyliśmy, że Kylie też z nami jest już od zawsze. I od zawsze robiła dobry przyzwoity pop – nawet kiedy była nastolatką w stajni Stock Aitman i Waterman i razem z Jasonem wdzięczyła się w utworze Especially for you.

Kylie potrafi mnie też zaskakiwać. Tak jak wtedy, gdy z Nickiem Cavem nagrała genialny duet. Jak wtedy, gdy zaśpiewała mój ulubiony utwór Confide in me. I tak jak teraz gdy nagrała swoje największe przeboje w słynnym Abbey Road Studios. Zazwyczaj takie składanki, to odrywanie kuponów od wygasającej kariery. A tymczasem, chyba nie chodziło o to, że Kylie nie starczyło na waciki. Wyraźnie czuć, że sama musiała doskonale się bawić formą i treścią nagrywając z towarzyszeniem orkiestry I should be so lucky czy Better the Devil you know. Płyta jest genialna. I mam nadzieję, że towarzyszyć jej będzie fajna trasa koncertowa. Na taką Kylie poszedłbym chyba tak samo chętnie jak na koncert Tori Amos w Kongresowej…