Anatomy of a selfie, czyli fotka samojebka i psychologia społeczna

Opublikowano Kategorie Bez kategorii

Wyśmiewacie, wybrzydzacie, oceniacie – a czy kiedyś zastanawialiście się dlaczego ludzie wrzucają swoje fotki do sieci? Dlaczego niektórzy są tak zdeterminowani, aby zarzucać instagrama tumbrla czy facebooka swoimi podrasowanymi (bądź nie) fotkami. Skąd wszędzie tyle dziubków, karpich ust i wpatrzonych w nas oczu wyczekujących… no właśnie czego? Wyjaśnienie jest (przynajmniej w oczach psychologa społecznego dość jasne).

Chelsea Peretti mówi, że „samotność i desperackie próby przyciągnięcia uwagi” to najczęstsza przyczyna. Czyżby więc Justin Bieber, Rihana, Demi Moore czy też Kim Kardashian byli aż tak samotni?

Samoświadomość jest istotna i nie zawsze społeczna weryfikacja naszego wizerunku, która dokunuje się poprzez nowe media (głównie społecznościowe) jest osadzona w  narcystycznej osobowości naszych czasów. Poprzez zderzenie z tym jak inni nas postrzegają i jak oceniają budujemy swoją tożsamość. Kiedyś odbywało się to w obrębie jednego plemienia, wioski… teraz szukając tożsamości, wystawiamy się na ocenę globalnej sieci kontaktów. Polegamy na osądach innych by tworzyć nasz społeczne Ja.

Dorian Wiszniewski i Richard Coyne w swoim wkładzie do książki Budując społeczności internetowe odkrywają tożsamość internetową ze szczególnym uwzględnieniem pojęcia „maski”. Zwracają oni uwagę, że w każdym przypadku, gdy osoba wchodzi w interakcje w kontekście społecznym (off-line drogie dzieci, off-line…), tym samym tworzy maskę swojej tożsamości. Podobnie dzieje się w internecie i w zasadzie staje się nawet bardziej widoczne ze względu na decyzje, jakie musi podjąć inna osoba, dotyczące jego lub jej profilu. On lub ona muszą odpowiedzieć na konkretne pytania dotyczące wieku, płci, miejsca zamieszkania, nazwy użytkownika itd. Co więcej, jako osoba publikująca informacje w internecie, on lub ona dodają co raz więcej do swojej maski w stylu pisania, używanym słownictwie czy poruszanych tematach.

Przede wszystkim, czy maska naprawdę skrywa tożsamość? Rodzaj raz wybranej maski odkrywa przynajmniej fragment osoby znajdującej się za maską. Można to nazwać metaforą maski. Internetowa maska nie ujawnia rzeczywistej tożsamości osoby. Jednakże odkrywa przykład tego, co może kryć się za maską. Na przykład, jeśli osoba zdecyduje się zachowywać w Internecie jak gwiazda rocka, ta metafora pokazuje zainteresowanie danej osoby muzyką rockową. Nawet jeśli osoba zdecyduje się na ukrywanie siebie za całkowicie fałszywą tożsamością, to mówi to coś o strachu i braku poczucia własnej wartości stojących za fałszywą maską.

Mimo tego, że rozważnia te są bardzo filozoficzne w swej naturze, potwierdzają one, że tożsamość internetowa jest złożoną działalnością, wciąż nie do końca zrozumianą. I według mnie będącą jednak rozwiniętą paralelą naszych zachowań społecznych w offlinie.

To w jaki sposób postrzegamy siebie w lustrze i jak widzimy się na zdjęciu, to dwie różne sprawy. Po pierwsze lustro pokazuje odwrócony obraz, po drugie pokazuje nas w danym momencie, żywych, w ruchu… to sprawia, że nie możemy kontrolować swojego wizerunku. Nie możemy edytować naszego ja – upiększać go, ubierać w społeczne konteksty. To wszystko dają nam jednak media i technologia. I dlatego Instagram tak pięknie wpasował się w naszą ludzką potrzebę prezentowania narracji o nas samych w formie zdjęć przetwarzanych przez proste filtry, które jednak dodają urody, tajemnicy….

Technologia się rozwija – dając nam nieustannie lepsze narzędzia do kontroli naszego wizerunku, naszej maski społecznej. O niebezpieczeństwach, jakie niesie to zjawisko, mówi między innymi Shirley Turkle, autorka książki „Alone Together”. Zastanówmy się jak często korzystamy z kamery aparatu jak z cyberlustra? Ile własnych obrazów tworzymy każdego dnia i ile z nich trafia do sieci w pogoni za potwierdzeniem własnego Ja.

Opinia innych konieczna do budowania tożsamości to niezmienna składowa mechanizmu tworzenia naszej osobowości. Od ponad stu lat zmieniają się jednak dostępne narzędzia, które pozwalają nam w tym wizerunku grzebać, „update’ować”, korygować go.

Charles Horton Cooley w 1902 roku stworzył teoretyczny model budowania tożsamości zwany „looking glass self”, w którym sugeruje, że budujemy swoje Ja na podstawie tego jak postrzegają nas ci, z którymi wchodzimy w interakcje.

Andrea Letamendi z UCLA mówi, że teraz możemy wchodzić w interakcję z setkami, tysiącami użytkowników w czasie rzeczywistym  symultanicznie i przez to w coraz większym stopniu polegamy na opinii innych budując swoje poczucie własnej wartości.

Nasze zdjęcie profilowe to narzędzie dzięki, któremu pokazujemy światu pewną stronę naszej osobowści. Jak to możliwe, że to jedno wybrane zdjęcie staje się najważniejszą reprezentacja naszej internetowej tożsamości? Badania wykazały, że komentarze na Facebooku dotyczące zdjęcia profilowego silnie wpływają na poziom postrzeganej atrakcyjności fizycznej, społecznej i zawodowej.

Jedną z różnic pomiędzy naszym obrazem siebie w prawdziwym życiu i online jest pozorna zdolność do zmiany naszego wyglądu, a także możliwość maskowania naszej tożsamości. Nawet jeśli ktoś otaguje nasze zdjęcie, które nie jest zgodne z naszym pożądanym wizerunkiem nas samych, możemy je usunąć, wyłączyć tagowanie i dzięku temu bardziej świadomie kształtować nasz obraz.

Technologia również pozwoliła nam kształtować to kim jesteśmy i podkreślać konkretne cechy w sposób, który nie jest możliwy ofline. Jesteśmy więc coraz częściej zamknięci w pułapce fotoszopowych zabiegów tworzenia „bardziej atrakcyjnych” obrazów samych siebie.

„Może to oznaczać po prostu wybranie zdjęć, które wydają się bardziej przystające do tego jak wizualnie siebie pragniemy prezentować”, mówi dr Letamendi.

Instagram to kolejny przykład. Filtry pozwalają modyfikować naszym obrazem tak, by każde dowolne zdjęcie było bardziej atrakcyjne, niż obraz faktycznie wygląda, nie mówiąc już o tym jak wyglądamy rzeczywiście. Połączone wyszukanie różnych hashtags, takich jak #autoportret #selfie #self da miliony wyników. Przeprowadzono nawet badania na dużej populacji użytkowników, które  pozwala sądzić, że jesteśmy coraz bardziej przywiązani do oceny innych w tworzeniu naszej osobowości, samooceny i poczucia własnej wartości.

Jak zatem nie wpaść w tę pułapkę? Dr. Lamenti ma radę dla tych, którzy zbyt przywiązani są do własnego wizerunku obrobionego przez filtry w Instagramie „ograniczyć sobie dostęp do sieci” i „zacząć żyć”. H0w about that…